Liścionosz
Ta bajka miała być koniecznie o listonoszu, a więc proszę bardzo. Życzę miłej lektury,
Sławek Żbikowski
Liścionosz
Tego dnia trójka przyjaciół spotkała się pod Wielkim Dębem, rosnącym na skraju lasu. Już dzień wcześniej umówili się, że tego dnia będą sobie opowiadali ciekawe historie, ale nie jakieś tam zmyślone bajki, tylko prawdziwe historie, które sami przeżyli.
Każde ze zwierzątek, przygotowało więc jakąś historyjkę do opowiedzenia. Zaczęła Wiewióreczka Puszysia. Opowiadała o swojej przygodzie z orzechem twardym jak skała, który ostatecznie okazał się być prawdziwym kawałkiem skały.
Króliczek Kicuś opowiedział o tym, jak wraz ze swoim kuzynem, chcieli zrobić psikusa jego młodszemu bratu, jak postanowili jego łóżeczko, z nim samym śpiącym w najlepsze, umieścić na tratwie i spuścić ją na wodę. Jednak, kiedy spychali tratwę do jeziora, obydwaj wpadli z chlupotem do zimnej wody. Opowiadał również o tym, że cała ta dziwna zabawa zakończyła się tym, że Kicuś i jego kuzyn rozchorowali się i musieli przez kilka kolejnych dni leżeć w łóżkach.
W końcu nastała kolej, aby Wróbelek Pióreczko opowiedział swoją historyjkę.
„No dobrze – zaczął Pióreczko – Wczoraj, długo zastanawiałem się o czym mógłbym wam opowiedzieć i nie znalazłem żadnej ciekawej historyjki. W końcu poleciałem do miasteczka za rzeczką. Usiadłem na gałęzi i obserwowałem ludzi. Są oni tacy zabawni, kiedy chodzą na swoich dwóch nogach i gadają i biegają i robią wiele różnych interesujących rzeczy. A najśmieszniejsze są te ich małe, które oni nazywają dziećmi. Są takie szybkie, takie ciekawe świata, takie radosne i zawsze uśmiechnięte. Jedno z tych dzieci, stanęło nawet pod drzewem, na którym siedziałem i wskazało na mnie palcem, krzycząc do swojej mamy >>Mamo, ptaszek siedzi na gałęzi<<.
Jednak nie o tym chciałem wam dziś opowiadać. Jednak kiedy tak siedziałem i obserwowałem okolicę, zauważyłem pewnego człowieka, który jeździł na rowerze od posesji do posesji, a wszyscy witali go serdecznie i jakby na niego czekali. Każdy był dla niego życzliwy, każdy cieszył się na jego widok. Człowiek ten, witał się ładnie, krótko rozmawiał z każdą osobą, a następnie sięgał do dużej skórzanej torby, grzebał w niej przez chwilę, a potem wręczał swoim rozmówcom jakieś białe lub kolorowe pakuneczki.
Jak się później dowiedziałem, człowiek ten nazywa się Liścionoszem, a w tych białych pakunkach znajdują się liście. Kiedy widziałem jaką radość sprawia ludziom otrzymywanie tych liści, zapragnąłem również zostać Liścionoszem.
Pomyślałem sobie, że być może pomożecie mi nazbierać liści, abym mógł je roznieść wśród mieszkańców naszego lasu?”
Jego przyjaciele zgodzili się i zaraz wszyscy udali się na poszukiwania odpowiednich liści.
Puszysia zbierała liście klonów i kasztanowca, Kicuś nazbierał liści dębu i lipy, a Pióreczko, zgromadził dużą ilość liści brzozowych oraz liści akacji. Kiedy się znowu spotkali, obejrzeli swoje liście. Były tam liście małe i duże, okrągłe i podłużne, gładkie i wypukłe, zielone i kolorowe, a było ich tak dużo, że ledwo zmieściły się w torbie, jaką pióreczko sobie na nie naszykował.
W końcu wszystko było gotowe. Wróbelek zarzucił sobie na ramię torbę z liśćmi i ruszył w drogę. Latał od norki do norki, od gniazdka do gniazdka, od dziupli do dziupli, od legowiska, do legowiska, od jamki do jamki i tak dalej. Rozdawał liście wszystkim mieszkańcom lasu, jednak im dłużej tak latał, im więcej liści rozdawał, tym bardziej coś go niepokoiło.
Wcześniej, gdy obserwował prawdziwego Liścionosza, był pewien, że ludzie bardzo cieszą się Liści, które Liścionosz im wręczał. Teraz było jednak inaczej. Obserwując zwierzęta, którym wręczał swoje liście, często widział zdziwienie, często widział nerwowość, często zwierzęta były rozbawione – jednak nie był to taki sam zachwyt, jaki widział u ludzi.
W końcu zaczął dochodzić do wniosku, że zapewne nie nadaje się na dobrego Liścionosza i posmutniał trochę.
W torbie zostało już niewiele liści, więc postanowił rozdać je wszystkie, jednak pod koniec robił to już bez przekonania. Ożywił się trochę, kiedy stanął przed drzwiami chatki Krasnala Barnaby. Zapukał, mając nadzieję, iż Barnaba zachowa się zupełnie inaczej niż zwierzęta, którym wręczał liście.
Zapukał raz jeszcze, i czekał. Już za chwilę usłyszał za drzwiami jakiś hałas, po czym drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się zakapturzona postać z długaśną, sięgającą prawie do pasa brodą.
- Dzień dobry Barnabo, jestem Liścionoszem i przyniosłem Ci liście. – powiedział wesoło. Jednak szybko posmutniał, ponieważ na twarzy Krasnala ujrzał zdziwienie równie duże jak na twarzach zwierząt, kilkadziesiąt minut wcześniej.
Barnaba, był bardzo spostrzegawczy, szybko więc zorientował się, że jego zdziwienie, sprawiło iż Pióreczko posmutniał.
- Przepraszam, za to, że się tak zdziwiłem, jednak nie do końca zrozumiałem co robi Liścionosz i po co. Może mi wszystko opowiesz?
I Wróbelek opowiedział mu swoją historyjkę, tak samo jak opowiadał ją rano swoim przyjaciołom. Słuchając jego opowieści, Barnaba uśmiechał się bardzo szeroko, a kiedy całość dobiegła końca, klasnął głośno w ręce i rzekł:
- Już wszystko rozumiem. Musiałeś się odrobinę przesłyszeć, ponieważ człowiek, o którym mówisz nie nazywa się Liścionoszem, tylko Listonoszem, i nie roznosi on Liści tylko Listy. W takich listach, ludzie piszą sobie nawzajem życzenia, przekazują informacje, czy po prostu się ze sobą komunikują. U nas w lesie również mamy naszego Leśnego Listonosza – jest nim Pan Kruk. Często dostarcza mi listy z wiadomościami, lub życzeniami. Jeśli chcesz to możemy zaraz napisać takie listy do twoich przyjaciół Puszysi i Kicusia, co ty na to?
Pióreczkowi bardzo się ten pomysł spodobał. Weszli obydwaj do chatki Barnaby. Pióreczko usiadł przy kuchennym stole, a Krasnoludek podał mu kartki i ołówek. Na każdej z kartek Wróbelek napisał życzenia, następnie kartki zostały złożone na pół i włożone do białych kopert, które Barnaba wyciągnął z szuflady. Pióreczko każdą z kopert polizał i zakleił, a następnie na każdej z nich napisał adres i imię adresata. Na końcu, przykleił do każdej koperty znaczek pocztowy.
Jeszcze tego samego dnia Kruk Listonosz, zabrał listy od Krasnala i dostarczył je do adresatów: jeden do Króliczka Kicusia, a drugi do Wiewiórki Puszysi.
Zwierzątka były bardzo zaskoczone, kiedy tuż przed snem otrzymały koperty z listami. Szybko odpakowały je i wydobyły znajdujące się wewnątrz listy. Zaczęły czytać. W każdym z nich znajdowały się następujące życzenia:
„Dobrej nocy i kolorowych snów, życzy Liścionosz Pióreczko”
Bajki na dobranoc | Komentarzy (0)45 lekcji życia
45 lekcji życia
Autorem artykułu jest Teresa Nowicka
Przepis na bycie szczęśliwym nie istnieje. Jednak kierowanie się kilkoma sprawdzonymi zasadami w różnych dziedzinach życia, może sprawić, że twoje poczucie szczęścia i zadowolenia wzrośnie.
Daj szansę każdemu dniowi stać się najwspanialszym dniem twojego życia. Wówczas każdego dnia będziesz mieć powód do radości i świętowania. A świętować można nawet starzeniem się.
Regina Brett w swoje urodziny spisała 45 lekcji, których nauczyło ją życie:
1. Życie nie zawsze jest sprawiedliwe, ale nadal jest dobre.
2. Kiedy masz wątpliwości, po prostu uczyń następny mały krok.
3. Życie jest zbyt krótkie, by nienawidzić…
4. Twoja praca nie zaopiekuje się tobą kiedy będziesz chory. Twoi przyjaciele tak. Bądź z nimi w kontakcie.
5. Spłacaj swoje karty kredytowe każdego miesiąca.
6. Nie musisz być górą w każdej dyskusji. Zgódź się na odmienność.
7. Płacz z kimś. To zdrowsze niż płacz w samotności.
8. Jest w porządku gniewać się na Boga. On potrafi to znieść.
9. Oszczędzaj na swoją emeryturę począwszy od pierwszej wypłaty.
10. Jeśli w grę wchodzi czekolada, opór jest daremny.
11. Zawrzyj pokój ze swoją przeszłością, by nie popsuła ona twojej teraźniejszości.
12. Jest w porządku pozwolić dzieciom patrzeć kiedy płaczesz.
13. Nie porównuj swojego życia z życiem innych… Nie masz pojęcia o co chodzi w ich podróży…
14. Jeśli związek ma być sekretem, nie powinieneś w nim być.
15. Wszystko może się zmienić w mgnieniu oka. Ale nie martw się; Bóg nigdy nie mruga.
16. Weź głęboki oddech. To uspokaja umysł.
17. Pozbądź się wszystkiego, co nie jest użyteczne, piękne lub zabawne.
18. Wszystko, co cie nie zabije, wzmocni cię.
19. Nigdy nie jest za późno na to, by mieć szczęśliwe dzieciństwo. Ale za drugim razem zależy to tylko i wyłącznie od ciebie.
20. Kiedy w grę wchodzi podążanie za tym, co kochasz, nie bierz „nie” za odpowiedź.
21. Zapal świece, używaj ładnych prześcieradeł, noś fantazyjną bieliznę. Nie czekaj na specjalną okazję. Każde Dzisiaj jest wyjątkowe.
22. Przygotuj się porządnie, a potem idź na żywioł.
23. Bądź ekscentryczna teraz. Nie czekaj na późny wiek, by nosić purpurę.
24. Najważniejszym narządem seksualnym jest mózg.
25. Za twoje szczęście nie odpowiada nikt inny, tylko ty sam.
26. Obramuj każdą tak zwaną katastrofę słowami: „Czy będzie to miało znaczenie za pięć lat?”
27. Zawsze wybieraj życie.
28. Wybaczaj.
29. To, co inni ludzie myślą o tobie, nie jest twoją sprawą.
30. Czas uzdrawia niemal wszystko. Daj sobie czas.
31. Jakkolwiek dobra lub zła jest obecna sytuacja, na pewno się zmieni…
32. Nie bierz siebie zbyt poważnie. Nikt inny tego nie robi
33. Wierz w cuda.
34. Bóg kocha Cię ponieważ jest Bogiem, nie z powodu tego, co zrobiłeś lub czego nie zrobiłeś.
35. Nie rewiduj życia. Pokaż się i wykorzystaj je najlepiej jak potrafisz.
36. Starzenie się bije alternatywę umierania młodo.
37. Twoje dzieci maja tylko jedno dzieciństwo.
38. Ostatecznie liczy się fakt, że kochałeś.
39. Wychodź każdego dnia. Cuda czekają na ciebie wszędzie.
40. Gdybyśmy wszyscy rzucili nasze problemy do jednego worka i zobaczyli problemy innych, natychmiast porwalibyśmy własny worek z powrotem.
41. Zazdrość jest stratą czasu. Masz wszystko czego ci potrzeba.
42. Najlepsze jest wciąż przed tobą.
43. Bez względu na to jak się czujesz, wstań, ubierz się i pokaż się.
44. Dawaj.
45. Życie nie jest zawiązane na kokardkę, ale nadal jest darem.
Napisane przez Regina Brett, Cleveland, Ohio. Tłumaczenie Teresa Nowicka.
—
http://www.uczsiewanglii.co.uk
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:
- 45 lekcji życia
- 45 lekcja życia
- lekcja życia
Ja
Muszę żyć z sobą w zgodzie,
Pasować do siebie i wierzyć w siebie,
Że z biegiem mijających dni i lat tylu
Zawsze będę patrzeć w swe oczy bez wstydu;
Nie chcę wstawać o słońca wschodzie
I nienawidzić się za to, co robię.
Nie chcę trzymać w zamkniętej komodzie
Mnóstwa mrocznych sekretów o sobie
I wciąż oszukiwać sam siebie,
Myśląc, że nikt inny nie wie,
Jakim człowiekiem jestem naprawdę;
Nie chcę ubierać się w pozory żadne.
Pragnę chodzić z podniesioną głową,
Wiedzieć, że ludzie szacunkiem darzyć mnie mogą;
I w tej walce o bogactwo i sławę
Chcę lubić siebie naprawdę.
Nie chcę patrzeć na siebie ze świadomością,
Że jestem kłamcą przepełnionym miernością.
Nie potrafię się ukryć przed sobą;
Widzę to, czego inni zobaczyć nie mogą,
Wiem to, czego inni nie będą nigdy wiedzieć,
Bo nie jestem w stanie oszukać sam siebie,
I bez względu na to co się dzieje i jak mi się wiedzie,
Chcą żyć bez poczucia winy i w szacunku do siebie.
Peer Counsellor Workbook – Tekst pochodzi z książki zatytułowanej „Balsam dla duszy nastolatka. Dziennik”
Książki, moje inspiracje | Komentarzy (0)Kukułka z zegara
Był ciepły letni dzień. Wszystkie zwierzęta były zmęczone palącym słońcem i chowały się wśród drzew szukając cienia. Wszyscy mieszkańcy lasu oraz jego okolic zebrali się co do jednego w okolicy wielkiego dębu. Ptaki siedziały na okolicznych drzewach, przekrzykując się jeden przez drugiego. Inne zwierzęta siedziały na ziemi, chowając się w okalających wielki dąb krzaczkach i zaroślach. Wróbelek Pióreczko i jego przyjaciele – Wiewiórka Puszysia i Króliczek Kicuś, siedzieli tuż przy samym wielkim dębie. Wszystkie zwierzęta zajęte były rozmowami i żartami, jednak ucichły nagle i jak na komendę obejrzały się w kierunku wielkiego dębu, pod którym pojawiła się niewielka postać ubrana w błękitne spodnie zapięte skórzanym, czarnym pasem zakończonym srebrną, błyszczącą w słońcu klamerką. Mimo upału, postać miała na sobie granatowy płaszcz, zdobiony wyszywanymi srebrną nitką gwiazdki, a na głowę zatkniętą miał długą szpiczastą czapkę w tym samym kolorze, co płaszcz. Spod czapki wystawała mała, przypominająca ludzką, twarz, zakończona długą, sięgającą prawie do pasa, białą brodą. Był to znany w całym lesie Krasnal Barnaba, słynący ze swych wspaniałych opowieści.
Tego dnia Barnaba został poproszony, o wystąpienie, przed wszystkimi okolicznymi zwierzętami i zaprezentowanie im jednej ze swych wspaniałych opowieści. Specjalnie wybrano taki dzień jak ten, gdyż upał powodował, iż zwierzętom i tak nic nie chciało się robić. I właśnie dlatego stawiły się tu tak licznie.
Barnaba rozsiadł się wygodnie na pokaźnych rozmiarów czerwono-białym muchomorze, odchrząknął kilka razy, wziął głębszy oddech i rozpoczął swoją opowieść:
„Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze mieszkałem w mieście. Znalazłem sobie przytulne mieszkanko w pewnym domu. Mieszkała tam ludzka rodzina, całkiem miła. Ja ulokowałem się w pokoju dziecięcym, w przepięknym domku dla lalek. Domek był bardzo wygodny, a znajdujące się w nim sprzęty takie jak drewniane łóżko, czy stolik i otaczające go krzesła, były w rozmiarze idealnie pasującym do mojego wzrostu. Dziewczynka, będąca właścicielką domku, od dawna już nie bawiła się domkiem dla lalek. Codziennie, chodziła do szkoły, codziennie odrabiała prace domowe, a kiedy miała czas wolny, czytała jakieś ciekawe książki, którymi się bardzo zachwycała.
Mieszkałem tam już blisko dwa tygodnie i zdążyłem się już zadomowić. Nic nie wskazywało na to, aby ktokolwiek wiedział o mojej obecności w tym domu. Zdziwiłem się więc bardzo mocno, kiedy nagle jakiś hałas wyrwał mnie ze snu. Okazało się, że przez otwarte okno ktoś wrzucił do mojej sypialni jakiś pakunek. Sięgnąłem po niego i otworzyłem. W środku znalazłem list. Zacząłem czytać:
>>Drogi Krasnoludku.
Obserwuję Cię od kilku już dni i zastanawiam się, czy nie zechciałbyś mi pomóc. Mieszkam tu już od wielu lat i od samego początku jestem więźniem. Jestem kukułką, a moim domem – więzieniem jest stary drewniany zegar, który wisi na ścianie za fotelami. Co godzinę, mechanizm zegara otwiera się, wysuwa się sprężyna, do której przytwierdzone są moje nogi, a ja zmuszona jestem do kukania.
O godzinie pierwszej robię: kuku,
O drugiej: kuku – kuku,
O trzeciej: kuku – kuku – kuku,
O szóstej robię: kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku,
O dwunastej mam zakukać: kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku – kuku.
Jestem tym już bardzo zmęczona, zwłaszcza, że nawet nocą muszę co godzinę się budzić ze snu i kukać. Nie wysypiam się i ciągle jestem zmęczona.
Jeśli dasz radę, mnie uwolnić, będę Ci dozgonnie wdzięczna.
Pozdrawiam – Kukułka.>>
Wyjrzałem przez okno i spojrzałem w kierunku drewnianego zegara. Zabrałem plecak z narzędziami i ruszyłem przez pokój w stronę ściany, na której zegar był zawieszony. Wspiąłem się na stojący pod ścianą fotel, wszedłem na jego oparcie. Chwyciłem zwieszający się z zegara łańcuszek i wpiąłem się po nim do samego zegara. Wszedłem do środka, wyjąłem z plecaka latarkę i oświecając, obejrzałem dokładnie mechanizm zegara. Podziwiałem precyzję wykonania kół zębatych, sprężyn i zapadni. Przez chwilę stałem jak zahipnotyzowany, słuchając rytmicznego tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak…. W końcu otrząsnąłem się i zerknąłem w górę, gdzie spodziewałem się ujrzeć kukułkę i mechanizm sprężynowy, do którego była przytwierdzona.
Przyświecając sobie latarką, wspinałem się do górnej części zegara. Kiedy się już tam znalazłem, Kukułka już na mnie czekała.
- Dziękuję, że przyszedłeś. Jestem Ci bardzo wdzięczna. – powiedziała – jestem tu uwięziona. Moje nogi są przytwierdzone do tej sprężyny i nie mogę się uwolnić.
- Zaraz spróbuję jakoś temu zaradzić.
Wyjąłem z plecaka mały śrubokręt i odkręciłem dwie śrubki mocujące kukułkę do sprężyny. Już za chwilę moja nowa przyjaciółka Kukułka była znów wolna. Zadowolona otworzyła drzwiczki i wyfrunęła z zegara. Przez dłuższy czas fruwała po całym pokoju radując się wolnością. Po pewnym czasie, przypomniała sobie o mnie i wróciła do zegara.
- Dziękuję Ci Krasnoludku, znów jestem wolna i znów mogę latać. Marzyłam o tym dniu od bardzo dawna.
- Cieszę się, że mogłem Ci pomóc – powiedziałem. – Co będzie jednak z zegarem? Ludzie wkrótce zorientują się, że coś jest nie tak.
Przez jakiś czas rozmawialiśmy na ten temat i ostatecznie Kukułka, zadecydowała, że nadal będzie mieszkała w zegarze, nadal będzie co godzinę kukała, ale tylko w dzień. Natomiast w nocy, kiedy wszyscy domownicy pójdą już spać, Kukułka postanowiła cieszyć się wolnością i odsypiać. W ten sposób ludzie niczego się nie domyślą, a ona będzie znów szczęśliwa.
Pożegnałem się z Kukułką i wróciłem do swojego domku dla lalek. Kiedy zasypiałem, byłem szczęśliwy, że mogłem pomóc innej osobie. Zasypiają wsłuchiwałem się w miarowe cykanie zegara tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak, tik – tak…. Mój sen był spokojny i kolorowy.
Barnaba zakończył swoją opowieść. Wszystkie zwierzęta zaczęły klaskać i wiwatować na cześć Krasnala. Wkrótce wszyscy zaczęli się rozchodzić. Pod Wielkim Dębem pozostał jedynie Barnaba i jego przyjaciele: Pióreczko, Puszysia i Kicuś. Wszyscy razem odprowadzili Krasnala do jego leśnej chatki, życzyli mu dobrej nocy, po czym sami udali się do swoich domków na spoczynek.
To był bardzo ciekawy dzień. Ciekawe co przydarzy się jutro.
Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:
- kukułka do zegara
- kukanie zegara z kukułką pobierz za darmo
- zegar kukułka mechanizm
7 składników szczęśliwego życia
7 składników szczęśliwego życia
Autorem artykułu jest Alicja Poznańska
Zrozumienie, Siła, Odporność, Celowość, Skuteczność, Autorytet, Radość – to składniki udanego życia.
Udanego, czyli najwspanialszego, jakie możesz sobie wyobrazić.
Jeśli myślisz, że to możliwe, by mieć takie życie, to zachęcam do dalszej lektury.
Siedem wymienionych na wstępnie składników to 7 Ogniw Systemu TeTa. Systemu, który został opracowany przez Tadeusza Niwińskiego.
Dlaczego są ważne i w jaki sposób wpływają na jakość życia?
Zrozumienie – im więcej potrafisz zrozumieć, tym bardziej świadomie działasz. Świadomie, czyli zdając sobie sprawę z konsekwencji tego, co robisz oraz z rezultatów jakie możesz osiągnąć stosując określone strategie, środki i metody.
To, co przede wszystkim warto zrozumieć, to sposób w jaki funkcjonujesz. Im więcej informacji zbierzesz o sobie, tym bardziej trafne mogą być Twoje wybory.
Siła – nie tylko fizyczna ale i psychiczna pozwala działać z większym impetem. Osoby silne – mające zdrowo rozwinięte poczucie własnej wartości oraz dobrą kondycję fizyczną mogą dużo więcej zdziałać niż te słabe, zalęknione, przerażone życiem i swoimi możliwościami (polecam mój artykuł na temat poczucia własnej wartości).
Odporność - chroni nas przed złymi wpływami, szkodliwym oddziaływaniem – jak choćby truciznami dzisiejszych czasów – manipulacją poczuciem winy i bezinteresownie złośliwą krytyką . Pozwala łatwiej znosić porażki, radzić sobie z wyzwaniami.
Celowość - ukierunkowuje działania, pozwala utrzymać się „na właściwym torze”. Żyjąc celowo, dajesz sobie szansę na prowadzenie takiego życia, o jakim marzysz.
Skuteczność – pozwala osiągać swoje cele w sposób jak najbardziej optymalny, właściwy do danego kontekstu i sytuacji.
Autorytet – podnosi skuteczność, nadaje działaniom głębszego sensu i szerszego wymiaru.
Radość – czyni codzienność piękniejszą, bardziej kolorową i przystępną.
Jeśli jesteś zainteresowany wprowadzeniem tych składników do swojego życia (lub wzbogacenia go o te brakujące) zachęcam do skorzystania z jednego z warsztatów TeTa, prowadzonych przez samego Twórcę Systemu.
—
Pozdrawiam,
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Artykuły innych autorów | Komentarzy (0)











