MotywAkcja

Kwiecień 25th, 2012

Mam dla ciebie bardzo ciekawe ćwiczenie:

„Wciągnij powietrze i postaraj się jak najdłużej nie oddychać (tylko bez przesady). Co się dzieje, gdy zaczyna Ci brakować tlenu? Powiesz, że chcesz wypuścić powietrze i wciągnąć nowe, a ja powiem, że ogromnie wzrasta Ci motywacja do tego, żeby wypuścić powietrze i wciągnąć nowe.

Jeśli będziesz pragnął osiągnąć sukces tak samo jak pragniesz oddychać – znajdziesz najczystszą i najlepszą z możliwych formę motywacji.

Jeżeli będziesz tak samo uwielbiał tworzenie swojej przyszłości, handlowanie, dzwonienie i spotykanie się z klientami czy swoje hobby jak moment, w którym wdychasz powietrze do płuc po minucie bez oddychania – osiągniesz ogromny sukces w swojej dziedzinie.”

To i wiele innych ćwiczeń, podnoszących motywację, oraz pogłębionych ciekawie przedstawioną teorią, znajdziesz w książce Andrzeja Wojtyniaka „MotywAkcja„.

Gorąco Polecam,

Dobry Tata -  Sławomir Żbikowski

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • nie odmówię żadnej książce

Grób, którego nikt nie odwiedzał

Listopad 5th, 2011

Tego dnia szłam słoneczną aleją,
Spoglądając na kamienną ciszę nagrobków.
I zobaczyłam ten krzyż żałosny,
poszczerbiony, wyblakły, samotny.

Szłam na grób ojca z kwiatami w ręku.
Wiedziałam, że powinnam się spieszyć.
Ale zwolniłam nieco kroku przy krzyżu,
do którego nikomu nie było po drodze.

Bolesna data potwierdziła to,
co mi się słusznie zdawało.
Tu leżało dziecko, samotne pod tym
co z błękitu krzyża zostało.

Cóż to za ludzie, jacy rodzice,
by pochować dziecko w takiej samotności.
Bez nagrobka i kwiatów, bez świeczki,
by rozjaśniała nocy ciemności.

Podeszłam bliżej do szczątków krzyża
i przeczytałam słowa, które tam były,
a słowa te całe moje życie
na zawsze zmieniły.

„Ten krzyż nie jest wspaniały,
lecz wyrzeźbiły go moje dłonie,
byś wiedział, synu, żeś dla mnie błękitem nieba,
że ból mnie wielki szarpie, że to mnie tu nie ma.

Twoje młode życie tak nagle przerwane,
odszedłeś, a ja pozostałem,
samotny, bezdomny do końca,
bo z grobem, na który z bólu przyjść nie zdołam”.

Spojrzałam ponad mogiłę, w oczach miałam łzy.
Wielkie grobowce mały krzyż spychały w cień.
Ale już rozumiałam ból rodziców
i jak straszny musiał to być dla nich dzień.

I wszystkie te grobowce wspaniałe -
wielkie, bogate, jakże małymi mi się zdały
wobec tego krzyża rzeźbionego miłością
i moich kwiatów, które tam pozostały.

Cheryl L. Costello-Forshey

Tekst pochodzi z książki Jacka Canfielda „Balsam dla duszy 4

 

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • napisy na grób
  • napisy na nagrobkach dzieci
  • napisy na grobach dzieci

Posprzątaj bałagan i pozamykaj sprawy

Listopad 2nd, 2011

Witam. Dziś przybliżę Ci zasadę numer dwadzieścia osiem. Oto ona:

Posprzątaj bałagan
i pozamykaj sprawy

W tym rozdziale Jack Canfield daje Ci niezmiernie prostą odpowiedź na pytania: „Dlaczego jeszcze nie osiągnąłem sukcesu?”, oraz „Dlaczego nie dostaję tego czego pożądam?”. Zapewne chciałbyś poznać tę odpowiedź. Oczywiście, postaram się, przybliżyć Ci ją, na tyle, aby stała się dla Ciebie przydatna.

Jack uważa, że aby móc zająć się czymś na poważnie należy przy każdym projekcie, przedsięwzięciu, przy każdej sprawie, stosować diagram nazwany „CYKLEM ZAMKNIĘCIA”. Cykl ten składa się z sześciu etapów:

  • Zdecyduj
  • Zaplanuj
  • Zacznij
  • Kontynuuj
  • Zakończ
  • Zamknij

Podejmując się jakiegokolwiek zadania należy przejść przez te sześć etapów. Bardzo ważne jest aby każdą sprawę zamknąć, kończąc ją definitywnie.

Zastanów się jak wiele spraw masz zaczętych i nadal nie dokończonych, lub nawet zakończonych, a nie zamkniętych. Pomyśl, że każda taka sprawa zaprząta Twój umysł nie pozwalając mu działać nad sprawami aktualnymi. Zrób więc dokładny przegląd swoich niedokończonych spraw i pozamykaj je raz na zawsze. Te, które jesteś w stanie skończyć, skończ; te których nie masz zamiaru kończyć przekaż komuś innemu do realizacji lub podejmij decyzję o ich zarzuceniu. Kiedy już uporasz się ze wszystkim, będziesz miał Świerzy i niezaprzątnięty niczym umysł zdolny do osiągania rzeczy niemożliwych.

Podobnie jest z twoim otoczeniem. Jeśli otacza Cię bałagan, poświęć weekend, aby go uprzątnąć. Przejrzyj swoje szafy, szafki, komody, komórki, strychy, garaże itp. Sprawdź co z zalegających tam rzeczy naprawdę jest Ci potrzebne, a co nadaje się do wyrzucenia. Następnie zrób ten poważny krok i pozbądź się tych niepotrzebnych ciuchów, narzędzi, szpargałów i innych śmieci. Porządkując to wszystko zrobisz miejsce na nowe rzeczy.

Jeśli jesteś kobietą, to zapewne stajesz od czasu do czasu przed dylematem: „Nie mam co na siebie włożyć”. Pomyśl o tym w ten sposób: „Nie kupuję nic nowego, ponieważ nie mam na to miejsca. Jeśli jednak zrobię miejsce w szafie, to będę mogła zapełnić je czymś zupełnie nowym”.

Jack Canfield twierdzi, że: „Jeśli jest cokolwiek nowego, co chciałbyś w życiu mieć, musisz zrobić temu miejsce. W sensie psychologicznym i fizycznym.”

Zacznij porządkować swoje sprawy, oraz swoje najbliższe otoczenie i zrób miejsce nowemu. Im wcześniej zaczniesz, tym szybciej osiągniesz to czego pragniesz..

Pozdrawiam.

Sławomir Żbikowski

PS.

Powyższy tekst został przygotowany na podstawie książki Jacka Canfielda „Zasady Canfielda

PPS.

Jeżeli uważasz powyższy tekst za wartościowy, kliknij „Dodaj do Facebooka”

 

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • jacka canfielda
  • zasady jacka canfielda
  • jack canfield zasady

Poczytaj mi bajkę!

Czerwiec 12th, 2011

Droga prowadząca do nauki czytania zaczyna się już w niemowlęctwie, kiedy maluszki poznają pierwsze słowa, przeżywają podekscytowanie, gdy opowiadasz różne historyjki i doświadczają cudu dzielenia się doświadczeniami z tymi, których kochają, za pomocą słów. Członkowie rodziny mogą podsycać radość z czytania, pomagając maluszkom rozwijać ich umiejętności i zainteresowania. A oto kilka rad, jak zamienić czytanie w istotny element życia maluszka.

 

Mów do swojego maleństwa. Używaj głosu i mimiki, żeby opowiadać mu o świecie i o nim samym. Wybierz moment, kiedy maluszek jest cichy i skupiony, i zwyczajnie zacznij mówić. On zna brzmienie i rytm Twojego głosu, słuchał go przecież jeszcze przed urodzeniem. Teraz pomóż mu skojarzyć te dźwięki ze światem.
Powtarzaj to, co mówi Twój maluch. Odpowiadaj na jego gaworzenie, kiedy wydaje z siebie te urocze dźwięki. Maluszek nauczy się, że dźwięki mogą wywołać reakcję świata i że słowa mają moc.
Zostań komentatorem nowin. Opowiadaj swojemu niemowlęciu o swoim dniu, o tym, co z nim robisz, a nawet o tym, co czytasz w jego obecności. Tworzysz związek pomiędzy słowami i wydarzeniami, pomagasz mu uczyć się elementów historii.
Nazywaj rzeczy. W trakcie swojej codziennej opieki nad dzieckiem, nazywaj części jego ciała, ubranek i sprzętów. Mimo, że skojarzenie nazw zajmie mu tygodnie lub miesiące, budujesz w ten sposób podstawy jego języka oraz umiejętności pisania i czytania.
Oglądajcie razem książki z obrazkami. Począwszy od 6. miesiąca życia Twojego maluszka, zacznij wprowadzać książeczki jako źródło zabawy i ekscytacji. Pogódź się z tym, że jego uwaga jest krótkotrwała – każda krótka interakcja jest początkiem budowania miłości do książek.
Nie przejmuj się tym, że Twój szkrab je książki. Niemowlęta uczą się otaczającego je świata przy pomocy rączek i buzi. Na pierwsze książeczki Twojej pociechy wybieraj te twarde, tekturowe. Nie martw się, jeśli malec trochę je pogryzie. Wkrótce odkryje, że jest wiele dużo ciekawszych rzeczy, które może z nimi robić, na przykład oglądanie obrazków. Jest to pierwszy krok do czytania.
Patrz, wskazuj, a potem nazywaj. Niemowlęta i dzieci uczące się chodzić zaczynają swoje literackie życie od uczenia się, jak odwracać strony, potem patrząc ogólnie na obrazki, potem oglądają obrazki, którym nadajesz nazwy, potem wskazując nazywane obrazy i wreszcie samodzielnie nazywając obrazki. W którym miejscu tej drogi znajduje się Twój odkrywca? Czy możesz zachęcić go do wykonania kolejnego kroku? Nie możesz go zmuszać, ale możesz go zachęcić, aby posuwał się dalej, kiedy będzie gotów.
Zabieraj ze sobą książki. Zapakuj jedną lub dwie książeczki z bajkami dla starszych niemowląt i dzieci uczących się chodzić w torbę na pieluszki i trzymaj ją w samochodzie. Nawyk zapełniania przestrzeni życiowej książkami i trzymania ich pod ręką pomoże Twojemu maluchowi spojrzeć na nie jak normalną część życia.
Ucz rymowanek i piosenek. Dzieci eksperymentują z dźwiękami wykorzystując rym, który rozwija ich zainteresowanie słowami i dźwiękami. Rymy łącznie z gestami pomagają im powiązać czynności ze słowami je opisującymi. Poezja dziecięca buduje również ich świadomość i miłość do języka.
Ofiaruj książki. Wszystkim dzieciom, które znasz, ofiarowuj książki przy każdej okazji. A potem oglądaj je razem z nimi. Postaraj się, aby domowa biblioteka była w specjalnym, ale łatwo dostępnym miejscu.

 

Opowiadaj bajki na dobranoc. Wymyślaj historyjki, czytaj i opowiadaj, niech będzie to część wieczornego rytuału, wprowadzonego już od wczesnego niemowlęctwa. Nigdy nie karz malucha odmową wieczornej opowieści, niech to będzie święte.
Nie pozwól, aby dzień minął bez przeczytania książki, wierszyka czy bajki. Uczyń z książek część każdego dnia Twojego maluszka!

 

Autorką tekstu jest: Suzanne Dixon.

Tekst został skopiowany z serwisu: Świat Pampers

 

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • bajki o księżniczkach dla dzieci uczących się czytać
  • historyjki dla dzieci uczące dzielenia się
  • przeczytaj mi bajke

Doświadczenie z włosami

Czerwiec 4th, 2011

Test na odwagę zdajemy wtedy, gdy jesteśmy w mniejszości.

Ralph W. Sackman

 

Jako jedyne dziecko kochających rodziców dorastałam w wierze, że życie jest dobre i piękne. Wierzyłam w to zwłaszcza wtedy, gdy mama myła moje długie czarne włosy. Uwielbiałam to, ponieważ zawsze drapała mnie przy tym po głowie. Aż pewnego dnia, ku przerażeniu mamy, wielki pęk moich włosów został jej w dłoni. Pomyślała, że zrobiła mi krzywdę. Nie wiedziała, że właśnie rozpoczęła się moja dziewięcioletnia odyseja.

W ciągu następnych sześciu lat straciłam prawie wszystkie włosy, ciągle próbując ukryć to przed światem. Lekarze nie potrafili znaleźć żadnej racjonalnej przyczyny. Sprawdzono wiele teorii: alergię, brak witamin, stres, brak hormonów i tak dalej. Znalazłam się nawet w szpitalu dziecięcym, gdzie robiono mi mnóstwo testów i omawiano mój przypadek w obecności dwunastu studentów. Równolegle z weryfikowaniem poszczególnych teorii próbowaliśmy różnych lekarstw: zastrzyków z kortyzonu prosto w głowę, codziennych masarzy skóry, zwielokrotnionych dawek witamin, olejków i maści. Ja jednak ciągle traciłam coraz więcej włosów. W wieku trzynastu lat byłam kompletnie łysa i musiałam nosić peruki. Dla nastolatki było to coś wyjątkowo strasznego. Dzieci zastanawiały się, czy nie cierpię czasem na jakąś zaraźliwą chorobę albo czy nie umieram. Nazywali mnie córką Kojaka.

- Gdzie twój lizak, łysolu? – pytali.

To wcale nie było zabawne, ale ignorowałam ich kpiny i żarty, dopóki nie znalazłam się w domu; tam wybuchałam płaczem.

Najgorsze ze wszystkiego było to, że peruki nie wyglądały wtedy tak, jak te dzisiejsze, i od razu było wiadomo, że nie są to moje prawdziwe włosy. Rozmawiając ze mną, ludzie nie patrzyli mi w oczy, tylko na moją perukę. Na szczęście mama i tata nauczyli mnie nosić głowę wysoko i uświadomili mi, że są dzieci, które mają dużo poważniejsze problemy. Byłam jednak typową trzynastolatką, lubiłam sport i różne wygłupy, tak samo jak inne dzieciaki, co prowadziło często do wielu kłopotliwych sytuacji. Najgorsza rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu, wiązała się z Davidem Lane’em. Byłam śmiertelnie zakochana w tym piętnastoletnim, ciemnowłosym  i przystojnym chłopcu, który był starszym bratem jednej z moich koleżanek z kółka parafialnego.

Pewnego niedzielnego wieczoru spotkaliśmy się, by pojeździć na wrotkach. Zawsze czekaliśmy na to cotygodniowe wydarzenie, ponieważ wtedy rodzice dawali nam trzy godziny wolności. Tej szczególnej niedzieli „zwrot” miał być ogłaszany co pół godziny. Zabawa polegała na tym, ze jeździliśmy trójkami, trzymając się za ręce.  Gdy ogłaszano zwrot, wszyscy musieli zmienić kierunek. I wreszcie nadeszła ta chwila. Kimmie, David i ja mieliśmy jeździć razem! Oznaczało to, że będę trzymać Davida za rękę! Na samą myśl o tym serce waliło mi jak szalone. Jeździliśmy tak przez trzy zwroty, gdy jakiś nieuważny wrotkarz wpadł prosto na mnie i uderzył mnie w głowę. Peruka spadła na tor i poleciał jakieś pięćdziesiąt stóp po torze. Stałam przy Davidzie kompletnie upokorzona, a on patrzył na moją łysą głowę! Wszyscy się zatrzymali. Jedna z koleżanek podniosła perukę i włożyła mi ją na głowę. W pośpiechu zrobiła to odwrotnie, niż należało, tak, że na nos opadły mi loki, a na karku miałam grzywkę. Co to był za widok! Od razu podeszły wszystkie moje koleżanki i zaprowadziły mnie do damskiej szatni.

Gdy już się tam znalazłam, nie można było mnie stamtąd wyciągnąć. Nie chciałam czuć na sobie tych wszystkich spojrzeń, słuchać pytań, a najbardziej ze wszystkiego nie chciałam zobaczyć na twarzy Davida wyrazu obrzydzenia. Natychmiast zadzwoniłam do domu i płacząc w słuchawkę, poprosiłam tatę, żeby po mnie przyjechał.

- nie – powiedział tata i była to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie zrobił w życiu. – Umyj twarz, popraw perukę i idź jeździć na wrotkach przez resztę wieczoru.

Byłam zdruzgotana! Ojciec był zawsze moim bohaterem. Dlaczego więc nie chce mnie uratować? Trzydzieści minut i trzy błagalne telefony później odpowiedź była ta sama.

- Nie. Wróć tam i jeźdź dalej na wrotkach.

Gdy tak siedziałam, tonąc we łzach, na podłodze damskiej szatni, pojawił się David. Wjechał tam, wziął mnie za rękę i poprosił, bym wróciła na tor. Wytarłam twarz, podniosłam wysoko głowę i przez resztę wieczoru jeździłam na wrotkach z chłopakiem, którego kochałam.

Kilka miesięcy później młody lekarz, odkrył, że cierpię na alopecję (łysienie spowodowane uczuleniem na składniki chemiczne wydzielane przez moje własne mieszki włosowe). Wypadanie włosów było wynikiem reakcji alergicznej. Lekarz stwierdził, ze kiedy zacznę miesiączkować, zmieni się struktura chemiczna mego organizmu i wtedy prawdopodobnie odzyskam włosy! W końcu ktoś nazwał moją przypadłość i logicznie ją wyjaśnił. Zaczęłam miesiączkować w wieku szesnastu lat, a moje włosy zaczęły odrastać! Sześć miesięcy później nie musiałam już nosić peruki.

Dzisiaj moje włosy są długie do pasa i wynagradzają mi te wszystkie stracone lata. Gdy zapytam męża, co mu się najbardziej u mnie spodobało, odpowiedział szczerze, że moje długie, piękne włosy!

Nie widziałam Davida Lane’a od piętnastu lat, ale jeśli to czyta, chciałabym powiedzieć mu to samo, co mojemu ojcu:

- Dziękuję. Uratowałeś trzynastoletnią łysą dziewczynkę, zmieniając wspomnienie o najgorszym momencie jej życia we wspomnienie o dobroci i miłości.

 

Debbie Ross-Preston

Tekst pochodzi z książki Jacka Canfielda „Balsam dla duszy 4

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • doświadczenia o włosach
  • długie czarne włosy
Spolszczenie: Bartłomiej Adamowicz | Dobrytata.waw.pl oparty na Wordpress