Poczuj lęk i mimo to działaj

Kwiecień 27th, 2011

Czas abyś poznał piętnastą zasadę Jacka Canfielda::

Poczuj lęk i mimo to działaj

 

Bryan Tracy w jednej ze swoich książek zadał pytanie: „po ilu próbach, przeciętny człowiek się poddaje? Następnie przytoczona została odpowiedź, która mnie zadziwiła: „mniej niż jednej”.

Być może zastanawiasz się dlaczego tak jest. Otóż zdecydowana większość ludzi poddaje się jeszcze zanim dokona pierwszej próby. Poddajemy się zanim zaczniemy działać. Co jest tego przyczyną?

Jedną z podstawowych przyczyn jest strach. Boimy się zrobić pierwszy krok. Boimy się porażki, boimy się odrzucenia, boimy się utraty zaufania, czy zainwestowanych pieniędzy. Lęk ten może być tak silny, że potrafi paraliżować.

Czy zdarzyło Ci się, że nie zrobiłeś czegoś, tylko dlatego, że bałeś się, że nie osiągniesz sukcesu, że wydasz się śmieszny, czy też, że usłyszysz „nie”? Być może miałeś sytuacje, gdy chciałeś coś zrobić (poprosić szefa o podwyżkę, umówić się z dziewczyną na randkę, zacząć działalność gospodarczą itd.), a mimo to nie zrobiłeś tego ze względu na pojawiające się w głowie obawy.

Oznaką ludzi sukcesu jest to, że działają oni pomimo pojawiającego się w ich głowach strachu. Przezwyciężają go i zaczynają działać.

Kiedy pragniesz zrobić coś nowego i poczujesz lęk, oznacza to ni mniej ni więcej, tylko to, że naruszona została Twoja strefa komfortu. A bez jej naruszenia nie osiągniesz sukcesu. Zignoruj strach. Spróbuj go przezwyciężyć. Po prostu zacznij działać mimo lęku.

Weź przykład z Thomasa Edisona, który zanim wynalazł działający prototyp żarówki, odniósł kilka tysięcy niepowodzeń. Nie zrażaj się niepowodzeniami, nie bój się ich. Im więcej niepowodzeń tym więcej sukcesów.

Życzę Ci skutecznego przełamywania lęków.

 

Pozdrawiam

Sławomir Żbikowski

 

PS.

Powyższy tekst został przygotowany na podstawie książki Jacka Canfielda „Zasady Canfielda

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • działaj mimo lęku
  • działać pomimo lęku
  • mimo lęku

Lęki dziecięce – gdy dziecko się boi

Maj 3rd, 2010

Autorem artykułu jest Alicja_Sieklucka
Każdy wiek ma swoje właściwe mu lęki. Nie wolno nam jednak lekceważyć dziecięcych lęków, choćby wydawały nam się śmieszne i irracjonalne .

Każdy wiek ma swoje właściwe mu lęki.

Nie wolno nam jednak lekceważyć dziecięcych lęków, choćby wydawały nam się śmieszne i irracjonalne.

Straszenie jest dla dorosłych jednym z narzędzi manipulowania dziećmi. Przykłady: oddam cię do domu dziecka, odejdę, zostawię cię, przyjdzie Baba Jaga, policjant, pan z laską i cię weźmie, nie będziesz jadł – nie urośniesz, nie będziesz mył zębów to ci powypadają… Przyznaj się sama dopisałabyś długą listę.

Dzieci traktują to poważnie. Boją się, że ktoś naprawdę może je zabrać, zamknąć w ciemnej komórce, a nawet pożreć. Boją się, że mama naprawdę je zostawi, odda albo przestanie kochać, jeśli nie spełnią jej oczekiwań.

Jedna z mam poprosiła sąsiadkę o popilnowanie dziecka w formie „rzuć na niego okiem, zaraz wracam”, a dziecko cały czas chodziło i patrzyło kiedy ta pani będzie okiem w niego rzucała.

Dziś odchodzi się od pojęcia stres na rzecz określenia – stan lękowy. Zdecydowania sądzę, że jest to zasadniej, prawdziwiej i w końcu bez owijania w bawełnę, że stres to po prostu lub lęk.

Używane pojęcie lęku różni się od pojęcia strachu. Strach jest emocją wrodzoną, która pojawia się jako reakcja na bodźce zagrażające, dotyczące konkretnych sytuacji. Jako ludzie boimy się ognia, wysokości, hałasu..

Lęk jest natomiast procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem. Sami możemy go sobie stworzyć.

Odczuwany przez dziecko lęk może przybrać formę napadów.

Niepokojące sygnały (bardzo podobne u dorosłych jak i u dzieci) – większość objawów typowego lęku lub strachu :

- zaburzenia snu - kłopoty z zasypianiem, bezsenność, budzenie się wcześnie rano i niemożność ponownego uśnięcia

- nocne koszmary – dziecko przeżywa we śnie to, co mu się na jawie nie udało, czego się obawia.

- moczenie nocne

- odmowa jedzenia

- zmiana zachowania

- bóle brzucha

- podwyższona temperatura

- jąkanie

- drżenie

- wysoki, nerwowy śmiech, „wyrzucanie z siebie słów – jak z kałasznikowa”

- płaczliwość

- „lepkość” emocjonalna

- luki w pamięci

- przyspieszony oddech, gwałtowne ruchy gałek ocznych, rozszerzenie źrenic

- biegunka, parcie na mocz

- wzmożona potliwość

- zaczerwienienie lub bladość skóry

- częste przeziębienia

- wrzody, choroby gardła, alergie, astma, zespół jelita drażliwego, częste przeziębienia … – choroby psychogenne - wegetatywna ucieczka w chorobę

- występowanie u dziecka nawyków ruchowych np. obgryzanie paznokci, ssanie palca, rogu poduszki, onanizowanie się, wyrywanie włosów

- reakcje przeciwstawne – maskowanie lęku pozorną brawurą, błaznowaniem lub powagą, niepokój ruchowy

- myślenie magiczne, w którym ktoś lub coś może zmienić bieg wydarzeń

Czego nie wolno robić, gdy dziecko się boi?

wyśmiewać się z jego lęków.

zawstydzać przed innymi.

zmuszać do stawiania czoła lękotwórczej sytuacji.

niecierpliwić się.

karać dziecko za to, że się boi.

uważać, że jest w tym coś złego czy nienormalnego.

nie wolno mówić, że jest tchórzem, mięczakiem.

nie porównuj go do innych dzieci.

  

Co robić? Jakimi metodami ?

zrozumieć jego lęk.

powiedz czego Ty się bałaś w dzieciństwie i że każdy się czegoś boi.

pozwolić pewien czas unikać tej sytuacji, zanim zacznie się je oswajać małymi krokami.

rozmawiaj, przytul, weź na ręce, kolana. Dziecko potrzebuje poczuć się bezpiecznie.

dziecko potrzebuje, by nazwać jego uczucia, powiedz: widzę, że się boisz.

mów spokojnie.

mierzcie lęk – powiedz niech określi lęk w skali 1-10 na ile się boi . Jest to metoda subiektywna – tak również mierzy się poziom bólu (przecież nie można inaczej, bo każdy z nas ma inną wrażliwość. Porównujcie – wczoraj bałam się więcej, dziś mniej. Dziecko zyska poczucie sprawstwa i kontroli.

Można polecić dziecku zamknąć potwora w pudełku i „wysłać „ w wyobraźni w kosmos lub dać mu wymyślone narzędzie do walki, „zatrudnić supermena”…  Zależy to od wieku dziecka, jak również jego i Twojej wyobraźni.

Dobrze lęki oswajać poprzez bajki lub zabawę. W ten sposób łatwiej dociera do dziecka, jak czuje się ktoś, kto się boi i jak można ten strach przezwyciężyć

Narysujcie potwora, ubierzcie go w jakieś śmieszne ubrania – w ten sposób przestanie być taki straszny ( typowe NLP – można zmienić głos potwora na śmieszny, zmniejszyć go, zrobić czarno- białym, postawić na linii czasu za nami…)

Przypomnij dziecku sytuacje, w których było dzielne i pokonało swój strach.

Pozwól przez jakiś czas na unikanie sytuacji budzącej lęk a następnie powoli pomagać oswajać się z nią.

Czy masz tego typu doświadczenia

Skomentuj

Alicja Sieklucka
http://szkolnedziecko.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • gdy dziecko sie boi
  • lęki dziecięce
  • moje dziecko się boi

Bajki dobre na wszystko

Kwiecień 22nd, 2010

“Opowiadania mają zwyczaj troszczyć się o ludzi. Jeśli napotkasz je na swej drodze, zaopiekuj się nimi. Naucz się siać je tam, gdzie są potrzebne. Czasem człowiek, by przeżyć, bardziej potrzebuje słów niż jedzenia. To dlatego ludzie karmią swą pamięć opowieściami – w ten sposób troszczą się o siebie.”

Barry Lopez

Mój syn miał przez dwie noce z rzędu nocne koszmary. Budził się w nocy, opowiadał, że śniło mu się coś nieprzyjemnego. Przez cały dzień był podenerwowany i zlękniony. Martwiłem się o niego. Jednak to on znalazł rozwiązanie na swój problem. Nad ranem gdy po raz kolejny obudził się z powodu złego snu, zaprosiłem go do siebie do łóżka. Położył się obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać o jego śnie. W końcu syn powiedział – „Tato opowiedz mi bajkę”.

Pomyślałem chwilę i na poczekaniu wymyśliłem:

Opowieść o małym kotku

Mały kotek bardzo bał się piwnicy. Wydawała mu się ciemna i straszna. Zawsze gdy przychodziła mu na myśl, wyobrażał ją sobie jako miejsce pogrążone w całkowitych ciemnościach, pełne pajęczyn, strasznych przedmiotów i przeraźliwych stworzeń, które tylko czekają aby skoczyć na niego i go przestraszyć.

Mama tłumaczyła mu, że niema się czego bać, zwłaszcza, że koty mają świetny wzrok i wszystko widzą, nawet w ciemnościach. Jednak kotka to nie uspokoiło. Nadal bał się piwnicy.

Pewnego razu kotek usłyszał dziwne hałasy dobiegające z piwnicy. Kotek poczuł coś dziwnego. Z jednej strony czuł strach, a z drugiej był bardzo zaciekawiony, gdyż zastanawiał się co ten hałas spowodowało. Podszedł do drzwi prowadzących do piwnicy i ku swojemu wielkiemu zdziwieniu spostrzegł, że drzwi są otwarte. Z wahaniem podszedł do nich i spojrzał w dół. Zauważył, że na dole rzeczywiście jest bardzo ciemno. Jednak coś go ciągnęło do tej ciemności. Podszedł do schodów i zszedł na pierwszy schodek. Potem zszedł na drugi i wtedy ponownie usłyszał dochodzący z dołu chrobot. Spojrzał na przejmującą ciemność na dole, odwrócił się i już chciał wybiec po schodach na górę, gdy nagle zawadził o drzwi, a te z trzaskiem się zamknęły. Kotek pozostał na schodach, a dookoła panowała ciemność. Wszedł na górny schodek, drapnął kilka razy łapką w drzwi, zamiauczał najgłośniej jak potrafił, jednak nikt go nie usłyszał, a drzwi nadal pozostały zamknięte. Odwrócił się – nie pozostało mu nic innego jak zejść w dół, do piwnicy.

Kiedy był już na dole dostrzegł, iż wcale nie było tam aż tak ciemno jak się tego spodziewał. Był w stanie zobaczyć każdy szczegół. Widział starą sofę, którą zniesiono tu przed laty, gdyż stała się już mało elegancka. Widział wieszak i wiszące na nim stare kurtki i płaszcze. Widział zakurzony regał z pułkami zastawionymi równie zakurzonymi szklanymi słoikami różnej wielkości.

Kiedy się tak rozglądał, podziwiając zupełnie nowe przedmioty i oglądał pomieszczenia, w których nigdy wcześniej nie był; nagle usłyszał znajomy już chrobot. Ponownie odczuł duszący go strach. Jednak uczucie to szybko zmalało, zamiast niego poczuł ciekawość. Ciekawość rosła w nim z każdą chwilą, aż stała się dużo silniejsza od strachu. Kotek ruszył w kierunku skąd dochodził hałas. Przeszedł przez drzwi prowadzące do kolejnego pomieszczenia. Na ścianach wisiały narzędzia, klucze, śrubokręty. W rogu stała wielka maszyna zwana traizegą. Pod ścianą stały skrzynie pełne ziemniaków. Jednak koci wzrok utkwiony był w jednym punkcie. Punkt ten znajdował się tuż nad podłogą na ścianie będącej na wprost wejścia. Tak naprawdę to nie był to punkt, tylko niewielkich rozmiarów dziura. To właśnie z tej dziury dochodziło chrobotanie.

Kotek przyglądał się dziurze bardzo uważnie, gdy nagle w dziurce pojawiło się dziwne zwierzątko. Było małe, miało długi ogonek, śmieszne uszka, podłużny ryjek zakończony czerwonym noskiem, oraz długie, podobne do kocich wąsiki. Kotek nigdy wcześniej nie widział takiego zwierzęcia. Wyszedł więc mu naprzeciw, aby się przedstawić. Pomyślał przy tym, że fajnie byłoby zaprzyjaźnić się z tym zwierzęciem i nareszcie mieć kogoś do wspólnej zabawy.

Jednak myszka, która była tym małym zwierzątkiem, wiedziała co to KOT. Wiedziała, że jeśli będzie nieostrożna to łatwo może stać się jego przekąską. Uciekła więc czym prędzej do swojej norki i tym razem nawet nie przyszło jej do głowy, aby choć przez chwilę zachrobotać.

Kotek długo czekał, namawiał aby myszka wyszła z dziurki, prosił i zachęcał. Kusił ją opowiadając o ciekawych zabawach, w które mogliby się wspólnie bawić. Mimo to nie doczekał się.

W końcu usłyszał, że drzwi od piwnicy otworzyły się z nieznacznym piskiem. Usłyszał też głośne kicianie swojej pani. Pobiegł czym prędzej.

Jednak od tej pory nie bał się już piwnicy. Często szukał wręcz sposobności aby się tam wymknąć i za wszelką cenę próbował zaprzyjaźnić się z mieszkającym tam zwierzątkiem. I chociaż myszka zawsze się przed nim chowała, kotek nie tracił zapału sądząc, że prędzej czy później, uda mu się osiągnąć cel.

A to czy mu się to udało, czy nie; to już historia na zupełnie inną opowieść.

Od tej pory skończyły się złe sny, skończył się widok zalęknionej twarzy.

I czy nie jest prawdą, że bajki pomagają nam w życiu?

Pozdrawiam – Sławek

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • bajka o kotku na dobranoc
  • bajka o kotku
  • bajka o lisku który bał sie ciemnosci

Czego się boję?

Wrzesień 7th, 2009

Czy boisz się czegoś?

Czy są sytuacje, gdy odczuwasz strach?

Jeśli się boisz to czego?

Ja chyba najbardziej boję się choroby. I to nie własnej, bo z tą jestem w stanie sobie jakoś poradzić. Najbardziej boję się chorób swoich dzieci.

Dzieci gdy chorują są takie bezradne. Gdy są bardzo małe, bardzo często nie potrafią powiedzieć co im dolega, co je boli. A jak pomóc dziecku jeśli nie wiemy co dolega. Poza tym jak pomóc takiej przelewającej się przez ręce kruszynie, jeśli nie jesteśmy lekarzami?

Wielokrotnie w podobnych sytuacjach puszczały mi nerwy. Świadomość, że moje dziecko jest chore, że cierpi, a ja nie jestem mu w stanie pomóc, była dla mnie nie do zniesienia. Były to dla mnie bardzo trudne chwile.

Dziś rano, będąc w pracy dostałem telefon od żony, że właśnie jest w drodze do szpitala. Mój młodszy syn miał ostre bóle głowy i brzucha, wymiotował, a w efekcie odwodnił się. Mimo, że to nie ja osobiście siedziałem przy nim, że to nie ja osobiście patrzyłem na jego cierpienie, jednak lęki, obawy i frustracja powróciły. Pojawiły się myśli: „czy wszystko będzie dobrze?”, „co było tego przyczyną?”, „czy zostaną w szpitalu na dłużej?”.

Wydaje mi się, że choroby dzieci to najcięższe chwile dla rodziców. To okresy, gdy rodzice muszą oprócz lęków goszczących w głowach dzieci, przezwyciężyć, znacznie poważniejsze – te pojawiające się we własnej głowie. Potrzeba wtedy silnej motywacji do działania, wiele pozytywnego myślenia, a czasem przydaje się wsparcie bliskich.

W moim przypadku, wszystko się szczęśliwie skończyło. Szymon już jest w domu i jest bardzo radosny i skory do zabawy. I chociaż żaden z lekarzy nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić co mu dolega, jakie są przyczyny takiego stanu; cieszę się niezmiernie, że jest z nami a nie w szpitalu. Przeżyliśmy już dwa pobyty dzieci w szpitalu i za każdym razem było to koszmarne doświadczenie.

Życzę wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Dla Was, drodzy czytelnicy, oraz dla waszych bliskich.

Pozdrawiam – Sławek

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • czego się boję

Dziecięca mądrość – bierzmy przykład z dzieci.

Czerwiec 4th, 2009

Czy zauważyliście może, jak niewiele czerpiemy z mądrości, jaką w swoim życiu stosują nasze dzieci? A może jesteśmy tak zadufani w sobie, że nie potrafimy przyznać, że dzieci mogą być w pewnych sytuacjach życiowych mądrzejsze od nas, dorosłych. A może jednak warto przyjrzeć się naszym pociechom trochę bliżej. Dostrzec tę mądrość i może się od nich czegoś nauczyć.

Na jednym ze spotkań Klubu Ludzi Sukcesu, mój znajomy opowiadał pewną historię, która mu się przydarzyła. Otóż, pewnego razu, będąc w dołku psychicznym snuł się po mieście zupełnie bez celu. Szedł i rozmyślał, jakie ciężkie jest jego życie. I tak idąc, w pewnym momencie zobaczył tłum gapiów. Zainteresowany tym, co się tam dzieje podszedł bliżej. Będąc jeszcze dość daleko usłyszał przeraźliwe dźwięki, których nawet przy dużym wysiłku woli nie nazwałby muzyką. Tym bardziej zainteresował się, skąd tak wielkie zainteresowanie przechodniów. Gdy podszedł bliżej i zdołał się przepchnąć przez tłum gapiów, ujrzał człowieka grającego na niewielkim keyboardzie. Jednak człowiek ten nie miał rąk i grał samymi kikutami sterczącymi mu z ramion.
Sytuacja ta go zaskoczyła tak bardzo, że stał tam jak wryty. Słuchał dźwięków wydobywających się z instrumentu i obserwował. Machinalnie włożył też dolara (sytuacja ta miała miejsce za granicą) do koszyka grajka, a ten podziękował mu tak serdecznie jakby to był banknot o nominale stokrotnie wyższym. Znajomy stał tam nadal, aż doszedł do wniosku, że najbardziej zdziwiony był tym, ile radości miał w sobie ten człowiek. Pozbawiony rąk, ale tryskający radością życia.
W końcu, gdy już wszyscy się rozeszli. Grajek przestał grać, a mój znajomy nadal stał i gapił się na tego człowieka. Tamten spojrzał na niego i zapytał:
- Czym się martwisz?
- Sam nie wiem, jakoś mi się nie układa – odpowiedział mój znajomy.
- Chodź ze mną to coś ci pokażę.
I poszli. Znajomy pomógł tamtemu wgramolić się na wózek inwalidzki i ruszyli. Gawędzili na różne tematy, aż w końcu dotarli nad morze. Był ciepły wieczór, na plaży i w wodzie, głośno hałasując, bawiły się dzieci. Dzieci te były w różnym wieku, miały różne kolory skór. Jednak nie przeszkadzało im to w dobrej zabawie. Śmiały się krzyczały do siebie nawzajem.
- Spójrz na nie jak niewiele im potrzeba do szczęścia. Nie przeszkadza im to, że ich kolega ma inny kolor skóry, czy wygląda inaczej. Cieszą się tym co mają. Są szczęśliwe gdyż akceptują świat takim, jakim go widzą. Nie stwarzają sobie niepotrzebnych problemów. Bierz przykład z Tych dzieci i przestań się zamarwiać.

Zastanówcie się jak wielka mądrość zawarta jest w słowach tego niepełnosprawnego człowieka. Często myślimy, że nasze życie jest pasmem nieszczęść, że nic nam się w życiu nie układa, że bliska nam osoba odchodzi, czy po prostu nas nie rozumie. Czy to są naprawdę powody do załamania się, czy to są powody do tego, aby powiedzieć sobie, że jesteś „do niczego”? Czy naprawdę masz zamiar się użalać się nad sobą, przez resztę swojego życia?
Oczywiście, że nie! Co w takim razie robić? Jak to co? Weź przykład z tego jakże mądrego człowieka. Czy twoje problemy są naprawdę większe niż radzenie sobie bez obydwu rąk? Czy uważasz, że masz większego pecha niż on? Może i tak. Może straciłeś kogoś bliskiego, może przeżyłeś jakieś nieprzyjemne chwile i ciężko Ci się pozbierać.
Zastanów się jednak nad postawą tego człowieka. Na pewno było mu ciężko, a jednak jego postawa świadczyła o tym, że pogodził się z losem i czerpał z życia to, co najlepsze. Co więcej, potrafił swoim optymizmem zarażać innych. On wziął przykład z dzieci. Potrafił dostrzec ich mądrość i wykorzystać ją.
Czy i Ty, nie chciałbyś spojrzeć bardziej optymistycznie na świat? Czy i Ty nie chciałbyś odbić się od dna, zostawić go daleko pod sobą i wyskoczyć najwyżej jak to tylko możliwe? Odetchnąć świeżością szczęśliwego życia.
Każdy z nas może (a nawet powinien) wziąć przykład z dzieci, które tak niewiele potrzebują do szczęścia. Wziąć przykład z dzieci, które w naturalny sposób potrafią czerpać radość z życia.

Przytoczę tu również kolejny przykład, o którym opowiadała mi moja babcia.
Rzecz miała miejsce wiele lat temu, gdy jeszcze na świecie nie było moich rodziców. W pewnej wiejskiej rodzinie, dzieci bawiły się na podwórku. Rodzice byli zapracowani, więc dzieci, jeśli nie były jeszcze na tyle duże, aby pomagać w gospodarstwie, musiały zajmować się same sobą. I tak, pewnego dnia dwóch małych chłopców bawiło się na podwórzu i wypatrzyli kosę. Postanowili sprawdzić jak działa to urządzenie. Starszy z nich zamachnął kosą i uciął nogę swojemu młodszemu bratu. Była to wielka tragedia. Matka przez wiele miesięcy płakała po nocach rozpaczając nad tragedią swojego dziecka. Co najciekawsze, najszybciej z całą sytuacją pogodził się sam poszkodowany. Chłopiec dorastał i dorósł do wieku szkolnego. Rodzice wielkimi staraniami załatwili chłopcu sztuczną protezę. Nie uwierzycie jak bardzo chłopiec ten ucieszył się z tej drewnianej nogi. Biegał dookoła i wykrzykiwał na cały głos: „mam nową nóżkę”. Każdy z dorosłych obserwujących tę scenę mimo olbrzymiego wzruszenia zastanawiał się, z czego ten chłopiec się tak cieszy – przecież to nie to samo, co prawdziwa noga. A jednak, dla niego była to jedna z najwspanialszych chwil w życiu. Mógł znowu poczuć się jakby miał obydwie nogi.

Jeszcze raz to podkreślę – dzieci potrzebują do szczęścia bardzo niewiele. I dlatego powinniśmy brać z nich przykład. Niech te dwie historie będą dla was obrazem tego, jak niewiele potrzeba do szczęścia i jak przyziemne są problemy, które powodują nasze złe samopoczucie, które wywołują w nas frustracje i często prowadzą do załamań nerwowych. Czy naprawdę warto się aż tak przejmować? Może wystarczy wziąć przykład z dzieci. Obserwujmy je i uczmy się.
Pozdrawiam gorąco – Sławomir Żbikowski

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • madrosc dzieci
  • mądrości naszych dzieci
  • bierzmy przykład z dzieci
Spolszczenie: Bartłomiej Adamowicz | Dobrytata.waw.pl oparty na Wordpress