Sposób na niejadka

Kwiecień 16th, 2012

Nie chcę jeść!”, „Nie jestem głodny!”, „Ja tego nie lubię!”.

„Chociaż spróbuj.”

„Już spróbowałem i mi nie smakuje.”

„Przecież nawet nie ugryzłeś.”

 „Ale dotknąłem językiem i mi nie smakowało.”

Czy ta rozmowa coś ci przypomina? Być może przeprowadzasz podobną, za każdym razem gdy próbujesz przemycić swojemu dziecku coś nowego do jadłospisu? Jeśli tak to wiedz, że nie jesteś w tym odosobniony.

Zapewne wielokrotnie zmagałeś się z brakiem apetytu swojej pociechy (lub pociech). A także z tym, że na pytanie „z czym chcesz kanapkę?” odpowiedź niemal zawsze jest jedna: „z czekoladą”. Ile razy zdarza ci się, że na talerzu twego dziecka zostaje połowa obiadu? A najgorsze, że nie docierają do nich żadne argumenty, nieprawdaż?

Nie wiem jak jest w twojej rodzinie, ale moi synowie mają dodatkowo tendencję do tego, że jeśli zostawiają coś niezjedzonego na talerzu, to resztki te mogłyby się uzupełniać (np. jeden zjada samo mięso, a drugi zjada wszystko oprócz mięsa). A przecież nie sposób gotować dla każdego członka rodziny oddzielny obiad zgodny z preferencjami.

Może zaciekawi Cię fakt, że znalazłem pewne przynoszące rezultaty rozwiązanie tego problemu. Może nie jest ono najlepsze z punktu widzenia psychologii, ale sprawdziło się jako metoda na spróbowanie czegoś nowego do jedzenia. Po jej wypróbowaniu, kilka zaprzyjaźnionych rodzin wprowadziło tę metodę w swoich domach i tam również się ona sprawdziła.

Postanowiłem podzielić się nią również z Tobą. Przeczytaj jej podstawowe zasady, wypróbuj i sam oceń, czy i w Twojej rodzinie się sprawdzi.

Metoda jest stosunkowo prosta. Otóż polega ona na wprowadzeniu punktacji za zjedzony posiłek. Przy czym w naszym domu, wspólnie z dziećmi ustaliliśmy następującą punktację:

Śniadanie:

  • 2 punkty za zjedzenie podstawowego (standardowego) śniadania.
  • 1 punkt za wypicie ciepłego napoju (herbata, kakao, kawa zbożowa) – gdyż z tym również było kiepsko.
  • 5 punktów za zjedzenie czegoś nowego, czego dziecko dotychczas nie jadało – ta część posiłku specjalnie premiowana jest dużą ilością punktów, aby stanowiło to zachętę do podjęcia wyzwania, jakim jest spróbowanie czegoś nowego.

Obiad:

  • 5 punktów za zjedzenie podstawowego (standardowego) obiadu.
  • 5 punktów za zjedzenie czegoś nowego, czego dziecko dotychczas nie jadało.

Kolacja:

  • 2 punkty za zjedzenie podstawowej (standardowej) kolacji.
  • 1 punkt za wypicie ciepłego napoju (herbata, kakao, kawa zbożowa).
  • 5 punktów za zjedzenie czegoś nowego, czego dziecko dotychczas nie jadało.

Zdobyte punkty możesz, podobnie jak my, zapisać na specjalnych arkuszach papieru, lub rozdawać w formie karteczek, czy żetonów – jak to rozwiążesz zależy jedynie od ciebie. Jeśli dziecko uzbiera 25 punktów może je wymienić na jakiś drobiazg z tzw. „pudła nagród”. W naszym domu jest to niewielkie pudełko wypełnione drobiazgami w stylu:

  • słodycze (jajko z niespodzianką, czekolada, baton, lizak, guma do żucia, tik-taki itp.)
  • drobne zabawki (plastikowe figurki, breloczki, długopisy, flamastry, naklejki, i inne)
  • ale także możliwość skorzystania z 15 minut gry na komputerze.

Upominki w pudle nagród nie powinny być cennymi przedmiotami. Raczej staraj się aby ich cena nie przekraczała 10 złotych (takie założenie przyjęliśmy w naszym domu). Dodatkowo wprowadziliśmy całkowity zakaz jedzenia słodyczy, gdyż dziecko ma możliwość wybrania słodyczy jako nagrody z pudła nagród (co dziwne, pomimo braku słodyczy na co dzień, znacznie częściej wybierane są zabawki niż słodycze).

Obserwuj jakie będą rezultaty tej zabawy. Jeśli nie przyniesie pożądanych skutków, w każdej chwili możesz z niej zrezygnować. Jestem jednak przekonany, że raczej spotkasz się z pozytywnym zaskoczeniem. Myślę, że ujrzysz swoje dziecko chętnie sięgające po nowe dla niego potrawy, które po prawdziwym spróbowaniu, nagle okażą się być przepyszne. Tak jak to miało miejsce w moim domu.

Mam szczerą nadzieję, że uda Ci się z powodzeniem skorzystać z tej prostej metody. Być może dokonasz w niej pewnych usprawnień, które zaowocują wspaniałymi efektami. Wypróbuj tę metodę, a potem podziel się ze mną opinią na jej temat.

Pozdrawiam

Sławomir Żbikowski

PS.

W zeszłym tygodniu pisałem o urodzinowym konkursie. Nadal masz szansę na wygranie jednaj z dwóch książek Umberto Eco „Cmentarz w Pradze”. Aby dowiedzieć się czegoś więcej, zajrzyj TUTAJ.

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • ankieta dla rodziców odnośnie baśni
  • ankieta do rodziców dotycząca roli bajki w rozwoju dziecka
  • bajki terapeutyczne o niejadku

Postawa roszczeniowa

Czerwiec 13th, 2011

Ostatni weekend był dla mnie okazją do wielu wrażeń, oraz poważnych przemyśleń. Jedną z takich myśli był temat związany z postawą roszczeniową u dzieci. Co to jest postawa roszczeniowa i skąd się bierze?

Otóż, zauważyłem, że współcześni rodzice coraz częściej cierpią na brak czasu. Ciągle tylko praca, kariera i wyścig szczurów. W efekcie brakuje czasu dla rodziny – dla własnego dziecka. Jednak rodzice starają się wynagrodzić dzieciom tę stratę. Zamiast spędzać więcej czasu z dzieckiem, obsypują je różnego rodzaju podarkami, spełniając niemal każdą ich zachciankę. Wychodzą z założenia, że w ten sposób wynagrodzą dziecku fakt, iż nie spędzają z nim tyle czasu ile powinni.

W efekcie dzieci coraz częściej wychowują się spędzając czas przed telewizorem lub przed ekranem komputera, uczą się życia nie od rodziców, ale od rówieśników i starszych kolegów. Brakuje im wzorców postępowania i nauczycieli prawdziwego życia. Wszechobecna przemoc spotykana w grach komputerowych i filmach, sprawia, że umysły młodych ludzi zostają wypaczone. Z badań prowadzonych przez UNESCO, wynika, że przeciętny dwunastolatek, widział za sprawą telewizji, ponad dwanaście tysięcy morderstw.

Jednak nie to jest tematem na którym chciałem się dzisiaj skupić. W sytuacji gdy rodzice spełniają każdą zachciankę dziecka, nieważne czy to z „ogromnej miłości do niego”, czy też z powodu wyrzutów sumienia za brak czasu na wspólne zabawy, unieszczęśliwiają je.

„Jak to?” – Tak przynajmniej wynika z badań naukowców, a także wniosków do jakich dochodzą psychologowie, pedagodzy i rodzice. Dziecko, które dostaje wszystko czego zapragnie, przestaje się cieszyć z tego co otrzymuje. Każda zachcianka zostaje zaspokojona, więc pojawiają się kolejne coraz bardziej wyszukane i drogie. Jeśli te również zostają zaspokojone to pojawiają się kolejne itd. Nakręca się błędne koło. Dziecko takie nie cieszy się nowym gadżetem. Ono dostaje to co chciało i teraz wyzwaniem jest raczej wymyślenie czegoś „czego jeszcze nie mam, a co chciałbym mieć”.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ta teoria sprawdza się w rzeczywistości. Nasz starszy syn potrafi niewielkim samochodem, czy choćby zabawką z jajka z niespodzianką, bawić się przez kilka dni, a nawet tydzień lub w niektórych przypadkach dłużej. Zabawka jest atrakcyjne i sprawia mu dużo radości. Kiedy jednak, nasz młodszy syn był w szpitalu, a my niemal cały wolny od pracy czas spędzaliśmy na wizytach u niego, starszy syn został odrobinę zaniedbany. Próbując mu ten fakt zrekompensować, kupowaliśmy nu codziennie mały samochodzik. I co się stało? Pierwszym samochodzikiem bawił się cały dzień. Drugim około trzech godzin. Natomiast kiedy dostał trzeci, odpakował go obejrzał, odstawił i zapytał: „A jaki samochód dostanę jutro?”.

W ten sposób w dziecku rodzi się postawa roszczeniowa. Dziecko dochodzi do przekonania, że kolejne prezenty mu się należą. Kiedy do domu przychodzą znajomi, czy też ktoś z rodziny, pierwsze co słyszą od Twojego dziecka, to: „Co masz dla mnie?”. Jeśli tak jest to zapewne, Twoje dziecko taką postawę już w sobie utrwaliło.

W jaki sposób temu zapobiegać? Otóż zamiast spełniać każdą z zachcianek dziecka, należy powiedzieć „NIE”. Ćwiczenie asertywności wobec dziecka nie jest łatwe. Twoja odmowa może sprawić, że dziecko będzie smutne, że będzie się dąsało, a nawet płakało lub złościło się. Jednak jest to jedyny sposób na to aby dziecko nauczyło się doceniać to co ma i to co otrzymuje. Tylko w ten sposób może nauczyć się jak być naprawdę szczęśliwym człowiekiem.

Zamiast kupować dziecku kolejny prezent, postanów, że spędzisz z nim cały weekend. Ale niech to nie będzie weekend przed telewizorem, lub czas spędzany na zasadzie, ja sobie poleżę, a ty sobie pograj na komputerze. Zaplanuj te dwa dni. Zorganizuj wspólny wypad za miasto, kup bilety do kina, czy na ciekawą wystawę. Zróbcie coś razem. Coś czego nigdy wcześniej nie robiliście – skoczcie razem na banji, albo zróbcie coś równie szalonego. Przyniesie to znacznie lepszy efekt niż kolejna konsola, czy gra komputerowa, o której Twoje dziecko „marzy”.

Naucz dziecko jak poszerzać horyzonty i realizować naprawdę ogromne marzenia. Takie dla których warto żyć i którymi warto się cieszyć.

Pozdrawiam

Sławek

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • postawa roszczeniowa
  • roszczeniowa
  • roszczeniowa postawa

Feedback kanapkowy?

Maj 23rd, 2011

Witam.

Ostatnio czytałem bardzo pouczającą książkę Mariusza Szuby zatytułowaną „Łatwa trudność zROZUMienia”. Kilka tygodni temu pisałem już na temat tej książki. Jednak dzisiaj chciałby skupić się na jej maleńkim fragmencie. Pod koniec książki Mariusz przedstawił metodę stosowaną w zarządzaniu zatytułowaną „Feedback kanapkowy”. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem tę nazwę, zastanawiałem się nad jej dziwnie brzmiącą nazwą. I tak naprawdę nic mi ta nazwa nie mówiła. Jednak im bardziej się wczytywałem tym bardziej mi się ta metoda podobała. Zrozumiałem, że można tę metodę zastosować równie dobrze jako metodę wychowawczą. Za chwilę postaram się przybliżyć tę metodą również Tobie.

Jako ludzie, a już jako Polacy zwłaszcza mamy w naturze wysoki poziom krytycyzmu. A więc, kiedy tylko nadarza nam się sposobność skrytykowania kogoś, natychmiast korzystamy z okazji. Robimy to zarówno w sytuacjach pracodawca – pracownik, małżonek – małżonka, jak również rodzic – dziecko.

Wygląda to w ten sposób, że zazwyczaj oczekujemy od innych, a zwłaszcza od dzieci, że zrobią dokładnie to o co nam chodziło. Wydajemy dyspozycje, często bez wystarczającego uszczegółowienia. A następnie oczekujemy, że słuchacz wykona to coś w sposób identyczny z wizją w naszej głowie. Często zdarza się, ze tą osobą wobec której stawiamy oczekiwania jest właśnie dziecko. Często wykonuje ono czynność najlepiej jak potrafi, a wychodzi po prostu „jak zwykle”.

Jakże często w takich chwilach cisną się na usta słowa w stylu: „Znowu to samo. Nigdy nie można cię o nic poprosić, bo jak już coś zrobisz, to płakać się chce…” itd.

A jak Ty poczułbyś się, gdybyś usłyszał taki tekst? Podejrzewam, że nie byłbyś zachwycony. Czy nabrałbyś ochoty na to aby w przyszłości jeszcze bardziej się starać, czy może wprost przeciwnie? Odpowiedź jest raczej oczywista.

Co w takim razie zrobić aby przekazać swoje niezadowolenie z wykonanej pracy i jednocześnie sprawić aby odbiorca nie odczuł tego jako krytyki? Tu właśnie przychodzi nam z pomocą wspomniana metoda o nazwie „Feedback kanapkowy”.

Czym jest feedbeck?

Feedback to po prostu informacja zwrotna. Skoro poleciłeś dziecku aby coś zrobiło, a ono zrobiło coś inaczej niż oczekiwałeś, należy mu zakomunikować o tym, dając informację zwrotną. Zwykła informacja zwrotna wyglądałaby następująco: „Oczekiwałem, że poukładasz samochody do pudła z samochodami, klocki do pudła z klockami, a książki poukładasz na półce z książkami. Tymczasem widzę, ze wszystko wymieszane zostało upchnięte do szafki.”

Taka informacja brzmi zdecydowanie łagodniej, jest rzeczowa i jest stwierdzeniem faktów. Jej oddźwięk będzie na pewno lepszy niż w przypadku poprzedniego przykładu. Nadal może jednak wzbudzać automatyczną chęć obrony u dziecka. Nam natomiast chodzi o takie zwrócenie uwagi dziecku, aby nie odczuło tego jako krytyki.

Czy to w ogóle jest możliwe? Tak. Stosując „Feedback kanapkowy” zamiast samej informacji zwrotnej. Na czym to polega? Otóż informacje zwrotną, która mogłaby być odebrana jako słowa krytyki obudowujemy dwiema pochwałami, tworząc „kanapkę”, w której chlebem są pochwały, a nadzieniem informacja zwrotna.

Mogłoby to wyglądać w następujący sposób:

„Widzę, że uprzątnąłeś wszystkie zabawki, które znajdowały się na podłodze. Włożyłeś w to sporo wysiłku, a w dodatku zrobiłeś to tak szybko, że nawet nie podejrzewałem, że jest to możliwe do wykonania w tak krótkim czasie. (pierwsza kromka chleba)

Gdybym ja robił tu porządek posegregowałbym zabawki i poukładał je na swoich miejscach.(informacja zwrotna)

A poza tym świetna robota, zasłużyłeś na pochwałę. (druga kromka chleba)

 

Być może efekt nie będzie natychmiastowy. Być może Twoje dziecko nie uprzątnie tych zabawek na swoje miejsca natychmiast. Jednak jestem przekonany, że następnym razem gdy poprosisz je o uprzątnięcie zabawek przyłoży się bardziej niż do tej pory, a przecież o to właśnie chodziło.

Feedback kanapkowy jest metodą, która przypadła mi do gustu niemal od pierwszej chwili gdy o niej przeczytałem. Wypróbowałem ją w praktyce i mogę powiedzieć, że działa.

Wypróbuj tę metodę i Ty. Zamiast ganić, krzyczeć i bez przerwy upominać, naucz się kamuflować swoje informacje zwrotne tworząc pyszne kanapki z cieplutkiego, chrupiącego chlebka. Stań się dzięki temu, jeszcze lepszym rodzicem.

Życzę powodzenia

Sławek Żbikowski

PS.Jeśli uważasz ten tekst za wartościowy poleć go znajomym klikając przycisk „Dodaj do facebooka”

 

 

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • feedback kanapkowy
  • feeback dla dzieci
  • metody feedbacku kanapka

Przepis na geniusza

Kwiecień 30th, 2011

Oto historia pewnego naukowca, który dokonał kilku bardzo ważnych, przełomowych odkryć medycznych. Pewien dziennikarz zapytał go, co sprawiło, że tak bardzo wybił się ponad przeciętność i zostawił innych w tyle.

Naukowiec odparł, że wszystko zaczęło się od lekcji, jakiej udzieliła mu jego matka, gdy miał dwa lata. Chciał wziąć mleko, które stało w lodówce, lecz nie dość mocno chwycił butelkę i cała zawartość wylądowała na kuchennej podłodze. Jego matka zamiast go zbesztać, powiedziała: „Jak wspaniale nabałaganiłeś! Rzadko widuje tak ogromną plamę mleka. Cóż, co się stało, to się nie odstanie. Chcesz się trochę tym pobawić, zanim posprzątamy?”

Jasne, że chciał. Po kilku minutach matka powiedziała: „Wiesz kochanie, zawsze, gdy nabałaganisz, musisz to kiedyś posprzątać. To jak chciałbyś to zrobić? Możemy wziąć ręcznik, gąbkę albo mopa. Co wolisz?”

Gdy wytarli rozlane mleko, powiedziała: „To był taki mały, nieudany eksperyment, jak przenieść dużą butelkę mleka w dwóch małych rączkach. Chodźmy na podwórze, nalejemy do butelki wody i zobaczymy, czy uda ci się przenieść ją bez upuszczania”. I poszli.

Co za wspaniała lekcja!

Naukowiec przyznał, że właśnie wtedy dowiedział się, że nie musi bać się popełniania błędów, ale że błędy są doskonałą okazją do tego, by nauczyć się czegoś nowego – a przecież o to chodzi w doświadczeniach naukowych. 

Tamta butelka rozlanego mleka wprowadziła go na wieloletnią drogę uczenia się i dowiadywania nowych rzeczy dzięki doświadczeniom i badaniom – badaniom, które złożyły się na wiele słynnych na cały świat sukcesów i przełomowych osiągnięć medycznych!

 

Tekst stanowi fragment książki Jacka Canfielda „Zasady Canfielda

 

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • rozlane mleko

W jaki sposób wykorzystujesz swoje 2 godziny?

Kwiecień 18th, 2011

Minął kolejny weekend.  Minął kolejny tydzień. Już wkrótce kolejne święta. Czas pędzi na oślep, do przodu. Czy aby na pewno dobrze wykorzystujesz ten czas? Zastanówmy się wspólnie nad tym zagadnieniem.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego jak dużo czasu zajmują Ci rutynowe czynności podczas typowego dnia w ciągu tygodnia? Spróbujmy więc dokonać pewnej kalkulacji:

  • Sen. Przeciętna osoba potrzebuje około 8 – 8,5 godziny snu na dobę. Spora większość, rezygnuje z kilku godzin na rzecz innych zajęć. Śpią oni około 6 godzin na dobę. Jednak są również osoby, które potrzebują więcej snu i sypiają nawet po 10 godzin. Osobiscie uważam, że spanie ponad dziesięć godzin na dobę jest już objawem lenistwa, ale nie zamierzam nikogo krytykować ;-) . Czyli nasza pierwsza kalkulacja: Zakładając, że średnio śpimy około 8 godzin, to pozostaje nam 14 godzin dziennie na pozostałe czynności.
  • Praca. Przeciętny Polak pracuje 8-10 godzin na dobę. Ponadto potrzebuje około 1-2 godzin na dotarcie do pracy i powrót do domu. Stąd załóżmy, że przeciętnie wychodzi około 10 godzin na pracę i dotarcie do niej. Pozostaje więc 4 godziny w ciągu doby na pozostałe zajęcia.
  • Prowadzenie domu. Kiedy wracasz do domu, masz około 4 godzin do wykorzystania. Pozostaje Ci tylko przygotować obiad, zjeść, ogarnąć w mieszkaniu, uprać, uprasować, dokonać niezbędnych napraw, zająć się ogródkiem itp. Jeśli jesteś osobą super zorganizowaną to prowadzenie domu zajmie Ci około 2 godzin na dobę. Czyli pozostaje około 2 godziny dziennie.
  • ???

Pozostają dwie godziny w ciągu doby? Jak wykorzystujesz ten czas? Czy jest w ciągu tych dwóch godzin czas dla dzieci? A co z relaksem, co z hobby, co ze zdrowiem i uprawianiem sportu, co z rozwojem osobistym, co nauką nowych umiejętności?

W jaki sposób Ty wykorzystujesz swoje dwie godziny?

Wypełnij poniższą ankietę przeznaczoną dla rodziców i dowiedz się w jaki sposób rodzice w naszym kraju wykorzystują swój czas w ciągu doby, oraz jak sobie radzą z trudnościami.

Oto link do ankiety: http://www.ankietka.pl/ankieta/57027/ankieta-dla-rodzicow.html

 

Dziękuję za Twój głos.

Pozdrawiam Sławomir Żbikowski

PS. Zbieranie głosów jest ograniczone w czasie. Nie odwlekaj więc wypełnienia ankiety. Wejdź na stronę: http://www.ankietka.pl/ankieta/57027/ankieta-dla-rodzicow.html  i wypełnij ją już teraz.

Frazy wyszukiwarek użyte do odnalezienia tej strony:

  • ankieta roli bajki
  • ankieta dla dobrego taty
  • motywacja-ankieta dla rodziców
Spolszczenie: Bartłomiej Adamowicz | Dobrytata.waw.pl oparty na Wordpress