Stonka
23 października 2021
Pokaż wszystkie

Piraci

Piraci

Bycie piratem bywa czasem meczące, a bycie kapitanem pirackiego okrętu i dowodzenie piracką zgrają, jest zajęciem bardzo wyczerpującym. Toteż nie powinno nikogo dziwić, że każdy pirat, a kapitan w szczególności, potrzebuje porządnie się wyspać. A ponieważ słońce dopiero co wynurzało się z głębin oceanu, kapitan Hipek spał w najlepsze regenerując siły po ostatniej przygodzie, którą przeżył wraz z załogę Złotej Krewetki, najszybszego okrętu pirackiego mórz i oceanów.

– Panie Kapitanie Hipek. – zaszeptał ktoś wprost do jego ucha. – Proszę wstawać. Już dzień!

Kapitan zerwał się ze swojej koi i z niedowierzaniem przetarł zaspane oczy. Dopiero teraz zaczęło do niego docierać gdzie się znajduje i co tak naprawdę się wydarzyło.

– Kim jesteś? – zapytał chłopca, który właśnie wyrwał go ze snu, – …i co robisz w mojej kajucie?

– Dzień dobry Kapitanie Hipku. – chłopiec w ogóle nie zważał na wściekłą minę na twarzy stojącego tuż obok niego hipopotama, który mimo, iż dopiero co wyskoczył z łóżka, już ściskał w ręku ostrą szablę. – Nazywam się Bartek i mam do pana interes.

– A niech mnie papuga pożre! – zakrzyknął kapitan, nagle odzyskując wesoły nastrój. – A nie jesteś trochę za mały na interesy z piratami? – spodobała mu się odwaga i pewność siebie chłopca. – Młodzieńcy w twoim wieku, bawią się raczej klockami lego, zamiast robić interesy z piratami.

– Może inni chłopcy tak, ale ja mam misję do spełnienia, a żeby ją wykonać potrzebuję najszybszego okrętu. A słyszałem, że pański okręt jest całkiem szybki.

– Całkiem szybki?! – oburzył się nagle kapitan potrząsając szablą tuż przed twarzą chłopca. – Złota Krewetka jest najszybszym okrętem znanych mi mórz i oceanów. Żaden statek nie może się z nią ścigać. Ale… – hipopotam spojrzał z góry na Bartka i zmarszczył czoło. – Nadal mi nie powiedziałeś co robisz w mojej kajucie… I jak ci się udało tu dostać nie wszczynając alarmu załogi?

– Tak się składa kapitanie, że jestem wyćwiczony w skradaniu się. Często skradam się po jakiś smakołyk z lodówki… – chłopiec wypiął z dumą pierś. – A poza tym cała załoga chrapała w najlepsze!

– Spali podczas wachty! – wykrzyknął zdenerwowany kapitan. – Już ja im dam za to popalić.

– Kapitanie. Proszę im darować, – zaproponował młody człowiek. – Zamiast karać załogę, lepiej przejdźmy do interesów.

– Masz rację chłopcze – stwierdził kapitan Hipek siadając przy stole i wskazując ręką miejsce dla gościa. – Wspominałeś o jakiejś misji…

***

Godzinę później wszystko było uzgodnione. Bartek kilka dni wcześniej znalazł starą butelkę, a w niej odkrył najprawdziwszą mapę. Nie potrafił jej co prawda odczytać, ale postanowił, że mimo to odszuka skarb do którego prowadzi. Mapa była stara i bardzo zniszczona. Wciąż jednak było na niej widać napisy w tajnym pirackim języku, zarys kilku wysp i czerwony symbol „x” oznaczający miejsce ukrycia pirackiego skarbu.

Negocjacje Bartka oraz Kapitana Hipka nie były łatwe. Ostatecznie uzgodnili, że skarbem podzielą się pół na pół. To znaczy, o ile odnajdą skarb, podzielą go na dwie równe połowy. Jedna przypadnie chłopcu, a druga załodze Złotej Krewetki.

Kiedy wszystko było już uzgodnione, chłopiec i kapitan Hipek uściskali sobie ręce pieczętując w ten sposób umowę.

– To kiedy wyruszamy? – zapytał kapitan.

– Choćby zaraz! – odparł rezolutnie chłopiec.

– A więc w drogę ku wielkiej przygodzie! – zakrzyknął kapitan i otworzywszy drzwi kajuty wyszedł na pokład żaglowca.

***

Kolejne trzy dni minęły załodze na żegludze przez morza. Załoga robiła swoje: ciągnęła za liny, szorowała pokład i… drzemała w cieniu rzucanym przez żagle. Bartek był bardzo dzielny. Owszem i jego dopadła choroba morska, ale jakoś się trzymał. Trochę mu w tym pomagało zajęcie, które zlecił mu kapitan. Jako świeżo mianowany majtek miał opiekować się pokładowym pupilkiem – wielorybkiem Pimpkiem.

Pimpek przez cały czas trzymał się blisko okrętu i często podpływał, aby się pobawić z którymś z członków załogi lub tylko po to, aby dostać jakąś pyszną przekąskę. Karmienie Pimpka sprawiało Bartkowi ogromną przyjemność. Wystarczyło kilka dni, a Pimpek i nowy członek załogi bardzo się polubili, a nawet stali się prawdziwymi przyjaciółmi, jakby znali się od lat.

– Cieszę się, że Ci smakuje! – krzyknął do Pimpka Bartek, rzucając mu kolejną rybę wprost do otwartej paszczy. W odpowiedzi Pimpek zanurkował głęboko, a chwile potem wyskoczył z wody wzlatując na wysokość pokładu. Moment później jego wielkie cielsko wylądowało ponownie w wodzie rozchlapując ją po całym pokładzie.

– Niedobry Pimpek! – wrzasnęło równocześnie kilku członków załogi.

***

– Jesteśmy na miejscu! – powiedział kapitan Hipek odrywając wzrok od lunety i spoglądając na chłopca.

– To tutaj ukryty jest nasz skarb? – zapytał Bartek. – Myślałem, że ta przygoda będzie bardziej pasjonująca.

– Ależ skąd. Nie mam pojęcia dokąd prowadzi Twoja mapa, chłopcze. – Oświadczył kapitan. – Przecież ja nie znam tego przeklętego języka, który użyto do opisu twojej mapy.

– Jak to nie znasz? – Chłopiec był zaskoczony. Zakładał, że słynny na cały świat pirat, jakim był kapitan Hipek, zna każdą wyspę i każdą skałę wystającą z morza, że wie wszystko o piratach, ich tajnych szyfrach i tajemniczych językach, którymi się posługiwali. – Gdzie w takim razie jesteśmy.

– Ten skrawek lądu przed nami to żółwia wyspa! – odparł z przekonaniem pirat.

– A co takiego znajduje się na tej wyspie, że postanowiłeś mnie tutaj sprowadzić? – zapytał chłopiec.

– Na tej wyspie mieszka stary Borsuk Hak. – odparł kapitan. – To on nauczył mnie jak być piratem.

– A… – odparł w zamyśleniu chłopiec. – On na pewno będzie wiedział gdzie znaleźć miejsce zaznaczone na mojej mapie…

– Ależ skąd. – odpowiedział kapitan. – hak to staruszek, który ma sklerozę i czasem nie pomięta jak się nazywa.

– W takim razie po co tutaj przypłynęliśmy?

– Bo to jedyny pirat, którego znam, który jest w stanie odczytać napisy na twojej mapie.

***

Borsuk Hak, rzeczywiście był stary. Miał brązowe, od dawna nie myte zęby i ohydny zapach przepoconych skarpetek. Zamiast prawej dłoni, miał metalowy, ostry hak, od którego borsuk zyskał swój piracki przydomek. Jedno trzeba było mu przyznać, znał starodawny, tajemny język piratów i niemal natychmiast odczytał wiadomość zapisaną na mapie Bartka. Szybko okazało się, że wspólnie z Kapitanem Hipkiem odszyfrowali miejsce, które wskazywała mapa, a co najważniejsze, że znajduje się ono o niecałe dwa dni żeglugi od miejsca, w który właśnie się znajdowali. Natychmiast podziękowali staruszkowi Hakowi, po czym pożegnawszy go ruszyli z wiatrem, aby odszukać zaginiony skarb.

***

Dwa dni później, kiedy Pimpek zjadł już dwa wiaderka ryb, a załoga Złotej Krewetki dwukrotnie wypolerowała pokład, kapitan polecił sternikowi Pelikanowi, aby ten zatrzymał okręt i spuścił kotwicę.

– Co się dzieje kapitanie? – zapytał Bartek rozglądając się dokoła. – I gdzie tak naprawdę się znajdujemy?

– Na miejscu chłopcze. – odpowiedział kapitan Hipek. – Dotarliśmy do celu.

– Ale tutaj niczego nie ma! – wykrzyknął chłopiec rozglądając się jeszcze raz na wszystkie strony. – Jesteśmy na środku oceanu… Żadnej wyspy, żadnego lądu na horyzoncie. Ba nawet najmniejszej skały. Czy jest pan pewien, że dotarliśmy na miejsce.

– Oczywiście, że tak! – oburzył się kapitan – Pokładowy GPS nigdy nas jeszcze nie zawiódł.

– GPS?! – wykrzyknął zaskoczony Bartek. – Myślałem, że kierujesz się wskazaniem kompasu i pozycją gwiazd na niebie, a ty używasz GPSa?

– Mój chłopcze, przecież mamy XXI wiek. Trzeba iść z postępem! – oświadczył z zadowoloną miną kapitan. – A jeśli chodzi o miejsce, którego szukasz… a z resztą, chodź za mną.

Chłopiec ruszył za kapitanem, który udał się do swojej kajuty. Kiedy byli już wewnątrz, hipopotam odsunął komodę i otworzył klapę w podłodze. Oczom chłopca ukazały się schody prowadzące głęboko pod pokład. Kiedy zeszli na dół, ich oczom ukazał się przepiękny widok. W dnie okrętu znajdowała się szklana szyba, przez którą teraz obserwowali rozciągającą się pod nimi tętniącą życiem rafę koralową.

– Myślisz kapitanie, że skarb znajduje się na dnie? – zapytał Bartek.

– Nie tylko myślę. – odpowiedział kapitan. – Jestem tego pewien. Spójrz tam! – Hipopotam wskazał jakieś miejsce pomiędzy podwodnymi skałami. Kiedy chłopiec spojrzał w tamtym kierunku natychmiast rozpoznał zatopiony okręt.

– Tak to musi być to! – wykrzyknął uradowany. – Tylko jak się do niego dostaniemy?

– I to jest najgorszy problem! – odpowiedział kapitan. – W tym miejscu dno jest bardzo głęboko. Nie uda nam się zanurkować do tego wraku aby go przeszukać.

– Czy to znaczy, że nie ma szans, aby zdobyć skarb, który się na nim znajduje? – w głosie chłopca słychać było rozczarowanie. – Przepłynęliśmy taki kawał drogi i wszystko na marne?

– Drogi chłopcze spójrz na to z innej strony. Odnalazłeś mapę! Wynająłeś pirata, aby pomógł ci w poszukiwaniach! Rozszyfrowałeś mapę! Odnalazłeś zaznaczone w niej miejsce! Odszukałeś wrak starego okrętu! Nie każdemu udaje się tak wiele dokonać.

– Masz rację kapitanie. – odparł po chwili Bartek. – Chyba rzeczywiście można uznać to za sukces… Gdybyśmy chociaż mogli zobaczyć ten wrak z bliska… – rozmarzył się przez chwilę. – Gdybyśmy mogli do niego podpłynąć, zajrzeć do kajut i… i może odszukać skrzynię ze skarbem…

– Niech mnie papuga kopnie! – wrzasnął zaskoczony kapitan. – W sumie możemy to zrobić!

***

Kilka minut później obydwaj siedzieli wygodnie w kapitańskiej kajucie i… na ekranie laptopa oglądali film, który na żywo był przekazywany z kamery zamontowanej na głowie Pimpka. Wieloryb zbliżał się właśnie do wraku starego okrętu, spoczywającego na dnie. Kiedy przepływał tuż nad resztkami masztów, na ekranie mignął im strzęp czarnej bandery z trupią czachą.

– A więc to był okręt piracki! – ucieszył się Bartek na ten widok. – A to oznacza, że skarb też musi się gdzieś na nim znajdować.

– Pimpku – chłopiec uruchomił niewielki komunikator. – Podpłyń do tych małych okienek na burcie i spróbuj pokazać nam co znajduje się wewnątrz wraku.

– Wiesz kapitanie… – w głosie chłopca słychać było wielkie zadowolenie – ta misja kończy się prawdziwym sukcesem. – Też tak myślę drogi chłopcze! – odpowiedział mu kapitan Hipek. – Też tak myślę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnienia Dla Niedowidzących