„Nie przywiązujmy się do jednego okna, zmieniajmy punkt widzenia.”

Ks. Józef Tischner

Dzisiaj chcę poruszyć pewien temat, który chodzi mi po głowie od kilku tygodni. Dwukrotnie podchodziłem do tego, aby przelać myśli z nim związane na papier, aby ubrać je w słowa. Jednak bezskutecznie. Moje notatki sporządzone na brudno, okazywały się jedynie drobnym szkicem i nie nadawały się do publikacji. Jednak myśli ciągle powracały do tego tematu. Postanowiłem więc, że poświecę na niego trochę więcej czasu, aby dokonać analizy i napisać coś wartościowego. Myślę, że nareszcie mi się udało. Zapraszam więc do lektury:

Być może miewasz czasem takie sytuacje jak ta. Wydaje Ci się, że wiesz na jakiś temat wszystko. Wydaje Ci się, że zbadałeś sprawę dogłębnie i znasz ją na wylot. I nagle okazuje się, że nie wziąłeś pod uwagę jakiegoś czynnika, który nie wydawał się istotny. Lub taka sytuacja: z Twojego punktu widzenia coś wygląda bardzo dobrze, a to samo zagadnienie z punktu widzenia innej osoby wygląda zdecydowanie gorzej. Takie sytuacje zdarzają się dosyć często.

Kiedy robisz coś ważnego postaraj się zgłębić przypadek możliwie jak najdokładniej. Postaraj się aby w swoim postępowaniu, od czasu do czasu, zmieniać punkt widzenia. Postaraj się, aby od czasu do czasu zmienić nastawienie, stanąć z boku i przyjrzeć się uważnie. Być może dostrzeżesz, iż z tej perspektywy sprawa wygląda odmiennie.

Aby przywyknąć do częstych zmian punktu patrzenia, zacznij od prostego ćwiczenia. Jeśli zdarza ci się bywać na cyklicznych spotkaniach (na przykład cotygodniowe zebrania), postaraj się, za każdym razem siadać w innym miejscu. To proste i nie wymagające ćwiczenie, pozwoli ci przełamać pewien dotychczasowy schemat, lub nawet nawyk. Wykonując je otworzysz się na zmiany punktu widzenia. Być może ci sami ludzie, z którymi spotykasz się co tydzień wydadzą ci się inni, jeśli będziesz ich obserwował z innego miejsca. Sprawdź to sam.

Z własnego doświadczenia wiem, że zdarzają się sytuację, w których za wszelką cenę bronimy własnego zdania. W takich sytuacjach, wydaje mi się, że to ja wiem najlepiej czy czarne jest czarne, czy może lekko szare. W sytuacjach takich, niewiele potrzeba, aby doprowadzić do kłótni, niepowodzeń, a czasem również do poważnych konfliktów. Wystarczy drobne niedopowiedzenie, a problem urasta do rozmiarów astronomicznych.

Będąc na treningu NLP, u Ewy Damentki, miałem okazję brać udział w rewelacyjnym ćwiczeniu. Polegało ono na tym, że rozpatrywana była jakaś scena konfliktowa. Uczestnicy biorący udział w treningu mieli za zadanie wczuć się w poszczególne role: samego siebie, drugiej strony konfliktu, a także niezależnego obserwatora. Dialog, który wywiązywał się pomiędzy obydwiema stronami konfliktu, oraz cenne uwagi niezależnego obserwatora, pozwalały znacznie dogłębniej zrozumieć całą sytuację.

Gdyby wszyscy ludzie postępowali w ten sposób i rozpatrywali konflikty na takim właśnie poziomie. Gdyby zadali sobie trud i postarali się wcielić w postać po drugiej stronie barykady, a także w niezależnego obserwatora, komentującego wydarzenia bez osądzania stron, wtedy świat byłby znacznie piękniejszy, a już na pewno bardziej przyjazny.

Spróbuj zastosować tę metodę we własnym życiu. Może uda ci się rozwiązać jakiś poważny życiowy problem. Być może dojdziesz do wniosku, że tak naprawdę nie było o co kruszyć kopi. Ja właśnie tak miałem.

Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów.

 

 

 

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *