Intensywnie spędzony długi weekend

Mamy za sobą długi weekend majowy. Postanowiłem, że będzie to czas poświęcony w całości budowaniu więzi rodzinnych. Czy się udało? – Chyba tak.

Czwartek był dniem świątecznym. Całą rodziną uczestniczyliśmy we Mszy Świętej oraz procesji. Po uroczystościach wróciliśmy spacerkiem do domu, aby zjeść wspólny, rodzinny obiad. Po objedzie były lody, spacer, a nawet budowanie szałasów w lesie. Zwieńczeniem dnia był seans filmowy pod gołym niebem.

Piątek był dniem długo wyczekiwanym przez moich starszych synów. Już miesiąc wcześniej zaplanowaliśmy, że tego dnia odbędzie się nasz wspólny wyjazd na ryby. I choć nie jestem miłośnikiem wędkarstwa, spędziłem z chłopcami niesamowite pięć godzin nad wodą. O dziwo nawet udało nam się coś złowić. Wyciągnęliśmy z wody, zrobiliśmy fotkę i wypuściliśmy dwa średniej wielkości karpie i sporego lina. Trzy inne ryby urwały nam się z haczyka (co potwierdza nasz brak doświadczenia w łowieniu). Były okresy nudy i dłużącego się czekania. Były także spore emocje i nieukrywana radość. Można też było się trochę podsmażyć na wychodzącym co chwilę zza chmur słońcu. Jednym słowem – bardzo udany dzień.

Sobota była kolejnym dniem, do którego przygotowywaliśmy się od długiego już czasu. Tego dnia odbył się bowiem wyścig rowerowy „ojcowie na start”. Impreza odbywała się w Nadarzynie i obfitowała w wiele atrakcji dla całych rodzin. Oczywiście główną atrakcją był sam wyścig, w którym brał udział ojciec i dowolna ilość dzieci. Ja wystartowałem wraz ze starszymi synami. Najmłodszy nam jedynie kibicował. W zawodach brało udział wielu zawodników. Nasze numery startowe to 635, 636 i 637. Dystans od startu do mety to niespełna 10 kilometrów. Jednakże trasa wiodła przez, czasem dość wąskie i błotniste dróżki lasu Młochowskiego, toteż mijając linię mety byliśmy zmęczeni i ubłoceni. Mimo pewnych obaw, dałem radę, z czego jestem dumny.

Ostatecznie Kacper, w swojej grupie wiekowej zajął miejsce 13, a Szymon 27. Ojcowie (na szczęście) nie byli klasyfikowani. Oczywiście, każdy z młodych zawodników otrzymał medal i nagrodę. Chłopcy byli więc zadowoleni i świetnie się bawili.

Wieczorem wybraliśmy się natomiast na grilla do naszych znajomych. To także był przyjemnie spędzony czas.

Kolejny dzień (niedzielę) postanowiliśmy spędzić w rodzinnej atmosferze w domu. Po obiedzie był spacer, a potem krótkie zebranie rodzinne, a na koniec rodzinny seans filmowy.

Ostatni długi weekend zaliczam do bardzo udanych. Mogę śmiało powiedzieć, że konto w Banku Emocjonalnym naszej rodziny zostało mocno zasilone.

Twórcą teorii związanej z kontem w Banku Emocjionalnym jest Stephen Covey. Gorąco polecam jego książki: „7 nawyków skutecznego działania”, oraz „7 nawyków szczęśliwej rodziny”.

Pozdrawiam,

Sławomir Żbikowski

PS. Ciekawe jak wy spędziliście swój długi weekend?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *